Powodów do wychodzenia z social mediów przybywa. Badania naukowe i przecieki z firm, które je projektują, pokazują szkodliwość usług dla naszej uwagi, samopoczucia, a czasem nawet bezpieczeństwa, zwłaszcza najmłodszych. Media społecznościowe przejęły jednak tak wiele funkcji społecznych, że wyjście z nich bywa trudne, a nawet kosztowne.
Dlaczego możesz (nie)chcieć wyjść z mediów społecznościowych?
O ironio, media społecznościowe (i platformy takie jak Substack) pełne są treści o porzucaniu lub ograniczaniu obecności w nich samych. Często połączone jest to również z chęcią ograniczania korzystania ze smartfonów. Hasła, takie jak cyfrowy dobrostan czy higiena cyfrowa, rosną w popularność od kilku lat, ale ostatni rok to zauważalny przełom. Na ubraniach firm modowych (od tych najdroższych po fast fashion) można znaleźć hasła w stylu „życie offline to nowy luksus”. Jeśli wszyscy o tym myślimy, to dlaczego jest to tak trudne?
Technolog Jaron Lanier w krótkiej książce z 2018 roku „Dziesięć powodów, dla których powinieneś natychmiast usunąć swoje konta z mediów społecznościowych” zaczyna od argumentów etycznych i psychologicznych. Zarzuca mediom społecznościowym odbieranie nam wolnej woli i sprawianie, że jesteśmy gorszymi ludźmi. Nie chodzi mu wyłącznie o to, że część faktycznie w sieci zachowuje się gorzej, niż poza nią. To, jak celowo zaprojektowane są media społecznościowe – premiując agresję, trolling, skrajne emocje, dezinformację – zmienia nas, nawet jeśli w tym nie uczestniczymy. Unikanie takich treści kosztuje czas. Bycie osobą, która tylko biernie obserwuje, nawet próbując ich unikać, nadal wzmacnia zasięg tych treści i podkopuje naszą zdolność do rozróżniania informacji ważnych i prawdziwych.

Nie wpadliśmy w tę pułapkę na własne życzenie. Korzyści, jakie serwisy te dawały przez lata zarówno ludziom, mediom, jak i firmom, były znaczące. Z czasem jednak kolejne funkcje zmieniały się nie tylko w uzależniające, ale również utrudniające opuszczenie tych platform (np. zastąpienie ich innymi narzędziami, zabranie swoich danych, użycie alternatywnych sposobów do komunikacji ze znajomymi, którzy są tylko na tych platformach). Za każdą zmianą i funkcją stoją nie tylko znienawidzeni prezesi firm, ale również masa najlepszych badaczy psychologii behawioralnej, którzy wiedzą, jak manipulować naszymi zachowaniami i emocjami cyfrowo. Łatwo wobec tego poczuć bezsilność.
Nie jesteś w tym sam(a)
Media społecznościowe przejęły wiele funkcji komunikacji społecznej: organizacja wydarzeń, nawiązywanie i utrzymywanie kontaktów, a nawet prowadzenie działalności społecznej i biznesowej. To dlatego coraz częściej możliwość bycia dłużej offline czy poza mediami społecznościowymi utożsamiamy z luksusem, na który mogą pozwolić sobie tylko osoby, których utrzymanie lub działalność nie zależy od stałej obecności w sieci.
Tę współzależność dobrze opisuje zjawisko problemu działania zbiorowego (collective action problem). To sytuacja, w której jakieś działanie (w naszym przypadku wyjście z mediów społecznościowych) byłoby korzystne dla większości osób, ale jeśli tylko część osób je podejmuje, a inne nie, staje się ono dla jednostek zbyt kosztowne. W związku z tym mało prawdopodobne jest, aby kolejna pojedyncza osoba podjęła takie działanie. Absurd tej pułapki świetnie widać w badaniach, w których studenci i studentki byli gotowi zapłacić za to, aby oni i inne osoby w ich otoczeniu porzuciły medium społecznościowe. Równocześnie, gdyby mieli opuścić je sami, to należałoby za to zapłacić. Wyjście wszystkich jest opłacalne, ale indywidualny ostracyzm lub ucieczka dla wielu może być nieopłacalna.
Jak zaplanować opuszczenie mediów społecznościowych?
Doświadczenie opuszczania, a nawet redukowania swojej obecności w mediach społecznościowych, nie będzie takie samo dla nas wszystkich. Nie zależy tylko od naszych nawyków, które musimy zmienić przy okazji. Jeśli polegamy na mediach społecznościowych, nawet częściowo, w zakresie utrzymywania relacji społecznych, pracy, regulacji emocji, dostępu do wiedzy czy informacji, to warto zacząć od zaakceptowania tej skomplikowanej sytuacji (i empatii wobec innych osób, których sytuacja może być inna).

OK. Przygotowałaś/eś się na to, by do zmiany podejść z wyrozumiałością dla siebie. Poniżej znajdziesz kilka punktów, które mogą pomóc Ci przygotować Twój plan na to, jak w całości lub częściowo wyjść z social mediów.
Przygotuj się technicznie
Techniczne kroki do opuszczenia lub zminimalizowania naszej obecności w mediach społecznościowych to być może najprostsza część. Choć wiele firm jak Meta lubi ukrywać je głęboko w ustawieniach lub utrudniać za pomocą nieprzyjaznego interfejsu i UX.
Większość mediów społecznościowych oferuje również pośrednie rozwiązania, czyli tymczasowe wyłączenie konta (dobra opcja, jeśli nie jesteśmy jeszcze zdecydowani zupełnie usuwać konta i danych). Niezależnie od tego, czy usuwasz, czy tylko wyłączasz konto, zacznij od pobrania swoich danych, kontaktów, zdjęć itp. (piszę o tym więcej w kolejnym akapicie).
Jeśli nie potrzebujesz lub obawiasz się porzucić social media z dnia na dzień, zacznij od technik dbania o higienę cyfrową, które pozwolą Ci ograniczyć spędzany na nich czas lub lepiej zdiagnozować, dlaczego po nie sięgasz i jakie emocje w tobie uruchamiają. Poza wyłączaniem powiadomień czy ustawieniem limitów czasu na aplikacje spróbuj usunięcia samych aplikacji ze smartfona, jeśli to na nim korzystasz najwięcej (np. z Instagrama lub TikTok). W przeglądarce na komputerze zainstaluj wtyczki blokujące feed np. News Feed Eradicator, który działa nawet na LinkedIn!, aby skupić się na tym, czego szukasz, a nie co wyświetla Ci algorytm. Badania pokazują, że zaplanowanie sobie dostępu potrafi wywołać trwałe zmiany nawyków, czasem skuteczniej niż twarda abstynencja bez odpowiedniego przygotowania.

Jedną z metod, która działa dla mnie, jest celowe utrudnianie sobie pewnych czynności, czyli wprowadzanie czegoś, co projektanci nazywają po angielsku friction (tarcie). Poza blokowaniem stron czy feedów może być to:
- usunięcie zapamiętanych haseł z przeglądarki, aby logowanie zajmowało nam więcej kroków,
- zainstalowanie aplikacji, które nie tylko limitują nasz czas, ale również zmuszają nas do wykonania jakiegoś zadania, zanim będziemy mogli uruchomić inną aplikację. Osobiście najdłużej używałem do tego aplikacji Forest, a od niedawna Focus Friend, ale możecie wyszukać nawet takie appki, które wymagają rozwiązywania matematycznych łamigłówek.
Zabierz ze sobą to, co najcenniejsze
Za przykładem TikToka większość mediów społecznościowych odchodzi (lub ogranicza) dziś od pokazywania nam treści, które wybraliśmy (subskrybujemy) na rzecz tych, które wybiera dla nas algorytm. To mechanizm, który jest niekorzystny dla odbiorców – dostają treści optymalizowane pod zwiększenie uwagi, nawet kosztem samopoczucia. To również sytuacja niekorzystna dla internetowych twórców – coraz trudniej jest im dotrzeć do osób, które wybrały je obserwować z własnej woli.
Dlatego, jeśli chcesz zrezygnować z medium, ale nie z ważnych dla Ciebie informacji i kontaktów, które są tam dostępne, potrzebujesz zadbać o eksport danych i alternatywne kanały do obserwowania twórców i mediów, na których Ci zależy. Oczywiście nie wszyscy twórcy i znajomi będą na innych kanałach, ale to, co możesz zrobić, to:
Upewnij się, że masz kontakt do znajomych poza mediami społecznościowymi (np. numer telefonu, e-mail, namiar w innych mediach) i poinformuj ich o tym, że chcesz komunikować się z nimi poza wiadomościami prywatnymi w kanałach mediów społecznościowych.
Wyszukaj najważniejszych dla Ciebie twórców i media w takich kanałach, nad którymi masz większą kontrolę np. z pomocą kanałów RSS i Fediverse (zdecentralizowane media społecznościowe), newsletterów, linków, które możesz dodać do ulubionych w przeglądarce, aby pomijać strony feedów (np. dla YouTube).
Zapisz się na newslettery organizacji, których działania są dla Ciebie ważne i chcesz je wspierać. Możesz założyć osobny adres e-mailowy tylko na newslettery, jeśli chcesz mieć więcej kontroli nad tym, kiedy i co czytasz.
Przygotuj się na kompromisy, np. pozostanie częściowo w jakimś medium społecznościowym, które jest dla Ciebie kluczowe (np. grupa na studiach, gdzie wymieniasz się materiałami z zajęć). Zaplanuj, kiedy i jak będziesz z tego źródła korzystać, aby zminimalizować kontakt z danym kanałem, np. raz dziennie, tylko na komputerze, a nie w aplikacji. Zapisz sobie bezpośrednie linki do tych grup jako zakładki i odwiedzaj je pomijając strony z algorytmicznym feedem.
Poinformuj obserwujących Cię ludzi o zmianach. Jeśli tworzysz treści w mediach społecznościowych, niezależnie czy dla grona znajomych, czy grupy obserwujących, na pewno warto zadbać o te osoby. Jeśli zmieniasz kanał np. na newsletter, Fediverse czy platformę dla twórców jak Patronite i Patreon, daj sobie i obserwującym chwilę na przejście. Przygotuj informacje, którą możesz udostępnić im kilka razy, ponieważ większość mediów społecznościowych niestety nie oferuje możliwości eksportu i przeniesienia kontaktów do obserwujących nas osób.
Jeśli prowadzisz w mediach społecznościowych lub podległym im komunikatorach jakieś grupy, to proponuj (ale nie narzucaj) migrację ich na przykład na Signal (zamiast Messengera), Discord zamiast grup na Facebooku.
Wyeksportuj swoje dane i multimedia, jeśli to możliwe. Nawet jeśli nie przenosisz ich w inne miejsce w sieci, to twoje dane i masz prawo je zarchiwizować.
Wypuść kreatywne macki
Dostępność kultury, informacji, edukacji w sieci jest ogromna, choć algorytmy social mediów próbują przekonać nas, że tylko dzięki nim możemy dotrzeć do ciekawych treści. Ciekawe podpowiedzi zastąpiły rekomendacje, które służą maksymalizacji czasu spędzanego na aplikacjach, od wzmacniania baniek informacyjnych po pokazywanie nam nieustannie wiralowych treści.
Utrzymanie algorytmu w ryzach jest możliwe, ale coraz trudniejsze. Większość z nas nie ma na to wystarczająco zasobów. Dlatego powrót do poszukiwania treści samodzielnie i przez znajomych staje się coraz ważniejszy. Strony WWW prowadzone przez pasjonatów i pasjonatki, fora internetowe, serwisy, gdzie ludzie rekomendują sobie zasoby bez pośrednictwa algorytmów, nadal istnieją, ale stały się mniej widoczne. Musimy poświęcić chwilę, by je odnaleźć i przypomnieć sobie takie umiejętności jak dyskutowanie w sieci.
Wiele społeczności uciekło przed algorytmami i tzw. ekstraktywizmem danych (zarabianiem na danych użytkowników i użytkowniczek) do zamkniętych miejsc w sieci, które nie są łatwe do czytania dla botów, np. wykorzystywania tego do nauki modeli AI. Możesz zacząć od pytania znajomych i osób o podobnych zainteresowaniach, gdzie spotykają się w sieci, skąd biorą informacje o tym, co je interesuje. Zajrzyj na duże fora typu Reddit, gdzie znajdziesz wątek na każdy temat lub hobby. Zamiast szukać najnowszych informacji, spróbuj przestawić się na tryb eksploracji i pogłębiania. Nie bój się też porzucać nowych internetowych zainteresowań i źródeł lub sięgać czasem po zupełnie losowe treści (jak uruchamianie muzyki ze stacji radiowych na mapie). Taka losowość pomaga zastąpić uderzenia dopaminy, które serwuje nam algorytm.
Popularyzatorka naukowa, aktywistka klimatyczna i youtuberka Hazel Thyer świetnie przedstawiła inne wyzwanie związane z mediami społecznościowymi, na które można odpowiedzieć kreatywnie. Ponieważ połączenie algorytmów i smartfonów zmienia nie tylko naszą uwagę, ale również fizyczne nawyki (sięganie po telefon, scrollowanie), to może warto zastąpić je czymś równie prostym, ale przyjemniejszym i zdrowszym dla naszej psychiki.
Poza znalezieniem alternatywnych źródeł inspiracji cyfrowych warto sięgnąć po czynności takie jak rysowanie/kolorowanie, proste gry manualne czy szydełkowanie. Nie chodzi o zajęcie czasu, ale odtworzenie stanu psychofizycznego, w którym relaksujemy się, angażując umysł i ciało.
Określ swoją nową cyfrową tożsamość
Kiedy zmieniamy negatywne nawyki (jak palenie, niezdrowe jedzenie), jedną z często polecanych metod jest zredefiniowanie swojej tożsamości wokół zmiany, którą chcemy wprowadzić. Wzmacnia to w nas przywiązanie do wartości, którymi kierujemy się w tej zmianie nawyku.
Pomyśl o najprostszym przykładzie: jak inaczej brzmi „rzucam palenie” od „jestem osobą niepalącą”. W przypadku mediów społecznościowych możesz wykorzystać ten mechanizm do wzmocnienia tego, co Tobą kieruje w tej zmianie. Nawet jako kreatywne ćwiczenie pomyśl o tym, jaką wartość reprezentuje dla Ciebie porzucenie lub ograniczenie mediów społecznościowych i spróbuj zamienić to w zdanie o Twojej tożsamości. Moje brzmiałoby tak:
Nie daję firmom big tech zarabiać na manipulowaniu moimi emocjami i uwagą.
Postaw swoje granice. Nie ścigaj się z nikim!
Media społecznościowe zapędziły nas w tzw. FOMO (strach przed przegapieniem, od ang. fear of missing out). Organizacje takie jak Instytut Cyfrowego Obywatelstwa, które zajmują się higieną cyfrową, promują odmiany takie jak POMO (ang. proud of missing out, duma z przegapiania). Takie hasła to dobre przypomnienie o tym, że wychodzenie z mediów społecznościowych to coś, co robimy dla siebie, co powinno dawać nam radość, a nawet poczucie dumy. To może się przydać, kiedy poczujemy, że nasz nowy nawyk nie działa jeszcze tak skutecznie, jakbyśmy chcieli. Warto doceniać się za każdą odzyskaną od algorytmu chwilę uwagi, nie tylko za 100% sukces w ucieczce od big techów. Osiągnięcie tego celu będzie wymagać wyruszenia w podróż, podczas której będziemy zdecydowanie potrzebować przyjaciół.