Ułatwienia dostępu

Stary, dobry Internet na nowo

Stary, dobry Internet na nowo
Stwórzmy sobie „stary, dobry Internet”. Taki, dzięki któremu ma się poczucie dobrze wykorzystanego czasu, z netykietą, bez hejtu, z ciekawymi treściami. Mamy do tego narzędzia! Pokażę ci, jakie.
Spis treści

Stwórzmy sobie „stary, dobry Internet”. Taki, dzięki któremu ma się poczucie dobrze wykorzystanego czasu, z netykietą, bez hejtu, z ciekawymi treściami. Mamy do tego narzędzia! Pokażę ci, jakie.

Za czym tęsknimy, mówiąc „stary, dobry Internet”?

Jestem millenialsem, więc pamiętam czasy, kiedy Internet wyglądał zupełnie inaczej niż dzisiaj. Nie było mediów społecznościowych, YouTube’a, aplikacji mobilnych, ba – nie było nawet smartfonów! Z Internetem łączyło się przez modem, więc połączenie było powolne i niestabilne. A ponieważ korzystało się z niego na komputerze stacjonarnym, spędzało się w nim znacznie mniej czasu niż dzisiaj.

Na zamkniętych forach internetowych poznawaliśmy ludzi o podobnych zainteresowaniach, w serwisach, takich jak MySpace, dzieliliśmy się swoją twórczością, niektórzy z nas pisali swoje blogi, używaliśmy kultowego komunikatora Gadu-Gadu (kto pamięta statusy opisowe? 😊). Internet wydawał się wtedy taką bezpieczną przestrzenią. Część z nas miała nadzieję, że będzie to narzędzie, które będzie egalitarne, dostępne dla wszystkich, zapewni bezpłatną wiedzę, więc będziemy mądrzejsi i dzięki temu bardziej szczęśliwi… No cóż, nie wszystko poszło tak, jak byśmy chcieli.

W 2026 roku w Internecie jest sporo do poprawy. Coraz więcej osób świadomie rezygnuje z obecności w mediach społecznościowych z uwagi na hejt i brak odpowiedniej moderacji. Internet zalewa fala niskiej jakości treści wygenerowanych przez sztuczną inteligencję. Czujemy zmęczenie szumem informacyjnym. Cały czas czekamy też na odpowiednie regulacje prawne.

Z drugiej strony, Internet nadal oferuje nam coś wartościowego: ułatwia komunikację z bliskimi, pozwala łączyć się z osobami o podobnych zainteresowaniach oraz wspierać ważne dla nas sprawy, np. przez e-wolontariat.

Dlatego, żeby zupełnie nie rezygnować z Internetu, proponuję działanie oddolne: możemy próbować pomału odbudowywać ten stary, dobry Internet. Miejsce, w którym będzie nam się chciało spędzać wartościowy czas.

Czy da się odzyskać dobry Internet?

Nie zmienimy całego Internetu z dnia na dzień, ale możemy budować własne, małe wysepki – przestrzenie, które mają sens. To mogą być przestrzenie prywatne, ale także przestrzenie dla grup, z którymi mamy styczność: grup zainteresowań, wolontariuszy, sympatyków organizacji, darczyńców, odbiorców działań. Jeśli będzie ich coraz więcej, efekt sieci zadziała na naszą korzyść. Może za kilka lat, logując się do sieci, częściej będziemy myśleć: „dobrze tu być”, a rzadziej: „znów dałam się wciągnąć”.

Tym, co działa na naszą korzyść, jest fakt, że mamy dostęp do wiedzy i narzędzi. Tworzenie stron internetowych przestało być „wiedzą tajemną”, dostępną tylko dla wybranych. Systemy do tworzenia stron i blogów są coraz prostsze. Pojawiają się rozwiązania low‑code/no‑code, samouczki czy kreatory, które prowadzą krok po kroku. W razie pytań – możemy szukać wsparcia w społecznościach użytkowników danego narzędzia lub pytać cierpliwego chatbota AI. Dodatkowo wiele narzędzi oferuje bezpłatne wersje próbne, a hosting jest stosunkowo tani.

Nie musisz być „osobą techniczną”, żeby postawić prostą stronę, blog czy prywatne forum. Możesz mieć własne miejsce w sieci, w którym to ty decydujesz: co publikujesz, jakie są zasady, jakie komentarze zostają, a jakie są kasowane. Możesz zaprosić ludzi, z którymi faktycznie chcesz być w kontakcie – zamiast liczyć na łaskę algorytmu.

Jak może wyglądać nasz „stary, dobry Internet” w wersji 2.0?

Stary, dobry Internet w wersji 2.0 może być połączeniem tego, co najlepsze z dawnych czasów, z tym, co daje nam dzisiaj technologia. Co to znaczy w praktyce?

Strony internetowe i blogi zamiast profili zależnych od jednej platformy

Musimy mieć świadomość, że wszystko, co publikujemy na zewnętrznych platformach (np. w mediach społecznościowych), nie należy do nas. I jeśli właściciele tej platformy postanowią pewnego dnia ją wyłączyć, możemy stracić wszystkie swoje treści – i te prywatne, i te, które publikujemy na przykład w imieniu organizacji, z którą współpracujemy. Profile w mediach społecznościowych często zastępują sekcje „aktualności”, a czasem całe strony internetowe fundacji czy stowarzyszeń. To dość ryzykowne! W czarnym scenariuszu może się bowiem okazać, że organizacja nagle straci kilkuletnią dokumentację historii swojej działalności… Dlatego warto mieć swoje osobne miejsce i swoje archiwum, których nikt nie wykasuje bez naszej zgody.

Newslettery zamiast „zasięgu, który może się uda”

Każda osoba, która zapisze się na listę – twoją lub społeczności czy organizacji, z którą współpracujesz –  zrobi to świadomie: oddając kawałek swojego zaufania, a nie tylko przypadkowy lajk.

Fora, grupy tematyczne, mniejsze społeczności

Otwarte lub półzamknięte, z jasnym regulaminem i moderacją. Takie, w których ktoś dba o dobrą atmosferę i jakość dyskusji. To mogą być np. grupy osób zainteresowanych danym tematem, grupy wolontariuszy lub sympatyków danej organizacji, czy grupy sąsiedzkie dla osób, które chcą się lepiej poznać. 

Czytniki RSS i własne listy źródeł

Zamiast zdawać się na to, co „podsunie” nam platforma, wracamy do roli kuratorów treści. To my wybieramy, kogo chcemy czytać i dlaczego.

Być może – jak prognozują autorki podcastu Wycinki z przyszłości – kończy się era, w której najważniejszy był ten, kto produkuje najwięcej treści. Może zaczyna się era kuratorów albo tzw. „gluemakers” – osób, które wybierają i porządkują treści, łączą kropki, sklejają wątki i pomagają zrozumieć złożoność świata. Może dzięki nowemu, staremu Internetowi będziemy w stanie przejść od „brain rot” do „brain retreat” – cyfrowych przestrzeni, które nas uspokajają, inspirują, pomagają lepiej rozumieć świat.

Od czego zacząć?

Nie potrzebujesz wielkiego planu, żeby dołożyć swoją cegiełkę do „starego, dobrego Internetu”. Możesz zacząć od jednej rzeczy:

  • Założyć prostą stronę lub bloga i opisać to, na czym się znasz. Jeśli jesteś społecznikiem/społeczniczką, albo pracujesz dla organizacji pozarządowej – tym bardziej! Internet potrzebuje sprawdzonych, wartościowych treści, tworzonych przez prawdziwych ludzi (a nie boty). Możesz wykorzystać np. dobrze znany od lat WordPress, albo Webflow.
  • Stworzyć newsletter dla osób, które naprawdę chcesz mieć „w kręgu”. Osoby o podobnych zainteresowaniach, wolontariusze czy darczyńcy organizacji – dzięki takiej formie kontaktu ważne informacje od ciebie mogą trafiać bezpośrednio do ich skrzynek mailowych, omijając cały “szum” mediów społecznościowych. Możesz np. stworzyć listę mailingową, skorzystać z oprogramowania do wysyłki newsletterów, albo publikować na Substack.
  • Wskrzesić czytnik RSS (np. Feedly) i ułożyć swoją listę zaufanych źródeł. Taka lista może ci też pomóc stać się kuratorem/kuratorką treści, które możesz później przekazywać dalej, do swojej społeczności. 
  • Dołączyć do społeczności, która dba o netykietę i poziom dyskusji – albo taką społeczność założyć. W zależności od potrzeb możesz np. założyć grupę na Facebooku, kanał na Discordzie, albo własne forum internetowe.
  • Wspierać twórców i twórczynie, którzy tworzą wartościowe treści i inwestują we własne, niezależne od algorytmów miejsca.

Czytaj: Jak stworzyć stronę internetową projektu w Webflow? Przewodnik krok po kroku

Podsumowanie

Stary, dobry Internet w wersji 2.0 nie musi być powrotem do modemów, tylko świadomym wyborem tego, jak i gdzie chcemy być online. Zamiast polegać wyłącznie na dużych platformach, możemy tworzyć własne wysepki – strony, blogi, newslettery, fora czy grupy z jasno opisaną netykietą i moderacją. Taki Internet daje nam większe poczucie sprawczości: to my decydujemy, jakie treści tworzymy, kogo zapraszamy i jakie zasady obowiązują we wspólnej przestrzeni.

Dzięki prostym narzędziom, rozwiązaniom low‑code/no‑code i wsparciu społeczności technologia jest dziś dostępna także dla osób nietechnicznych. Jeśli coraz więcej z nas zacznie budować i wspierać takie miejsca, mamy szansę przesunąć akcent z „brain rot” na „brain retreat” – z przebodźcowania na spokojne, mądre korzystanie z sieci

 Spróbujemy? 🙂

Newsletter
Dołącz do grona ponad 10 000 zaangażowanych subskrybentów i dwa razy w miesiącu otrzymuj nieodpłatnie nową dawkę wiedzy, inspiracji oraz technologicznych recenzji i porad od ekspertów i ekspertek programu Sektor 3.0.
Festiwal Sektor 3.0 za
dni   
h
m
s