Ułatwienia dostępu

Search
Close this search box.
Search
Close this search box.

O wystąpieniach publicznych

Prowly_Liwinski
Spis treści

Co jest najważniejsze jeśli chodzi o wystąpienia publiczne? Jak mówić wiarygodnie, jeśli nie czujemy się ekspertami? Zapraszamy do wysłuchania nowego odcinka Podcastu Sektor 3.0, dostępnego na Spotify, Google Podcasts i Apple Podcasts.

Słuchaj także na Google Podcasts | Apple Podcasts

O czym dowiesz się z tego odcinka:

1:18 Czy przygotowując się do wystąpienia powinniśmy przygotowywać się dbając o każdy aspekt?

2:41 Czy małe potknięcia mogą wyjść na korzyść?

3:56 Co jest najważniejsze jeśli chodzi o wystąpienia publiczne?

6:58 Jak mówić wiarygodnie, jeśli nie czujemy się ekspertami?

10:13 Czy wystąpienie publiczne składa się z konkretnych elementów?

12:34 Na ile wystąpienie powinno być dostosowane do medium?

Gość – Adam Liwiński

Na co dzień, zgodnie z wykształceniem, zarządza projektami. Przez blisko dekadę związany z TEDxWarsaw. To przy tym wydarzeniu wyczulił się na znaczenie komunikacji międzyludzkiej. I tej w formie występów publicznych i w ramach codziennej pracy. Chętnie dzieli się własnymi doświadczeniami, przygotowując mówców indywidualnie i w ramach warsztatów. Pomógł stworzyć pitche m.in. uczestnikom PwC Startup Collider, Startup Weekend Warsaw czy Warsaw Booster.

Polecane książki, blogi, kursy, aplikacje:

O tworzeniu ZŁYCH prezentacji (po ang.)

Książka „Save The Cat!”, Blake Snyder

Kanały na YouTube:  Fort Nine ViTTEN

Transkrypcja

Filip Jędruch (FJ) Technologie, edukacja, komunikacja.  Trzy tematy, jeden blog.  Blog Sektor 3.0 to miejsce, gdzie pomagamy lepiej pracować,  wydajniej korzystać z technologii i dobrze żyć.  To miejsce dla organizacji pozarządowych, społeczników, społeczniczek i wszystkich tych, którzy chcą robić dobre rzeczy, zarówno offline, jak i online.  Z tej strony Filip Jędruch.  Witam i zapraszam na nasze spotkanie z wystąpieniami publicznymi.

Adam Liwiński (AL) Są takie badania już sprzed kilkudziesięciu lat, które mówią o tym, że mowa ciała odpowiada za większość przekazu. A przynajmniej tak je interpretuje większość osób,  które o tych badaniach cokolwiek słyszały.  I to nie do końca jest prawda.  Te badania sprawdzały, na co zwracamy uwagę,  kiedy komunikat wydawany właśnie przez nasze słowa, przez to jak mówimy, czyli przez ton głosu, na przykład, i przez nasze ciało nie jest spójny.

(FJ) Rozmawiam z Adamem Liwińskim, który uczy i pomaga występować publicznie.  Pełną wersję rozmowy znajdziecie na blogu Sektor 3.0.  A teraz zapraszamy na krótką pigułkę w wersji audio.  Dowiemy się z niej, czy małe potknięcia mogą nam wyjść na korzyść. Jak mówić wiarygodnie, jeśli nie czujemy się ekspertami? I na ile wystąpienie powinno być dostosowane do medium?

(AL) Nie jestem zwolennikiem tego,  żeby osoby, które nie są profesjonalnymi mówcami,  czy też profesjonalnymi aktorem, żeby bardzo mocno zwracały uwagę na takie technikalia, jakiego języka używają, jaką mają mowę ciała. Z mojego doświadczenia wynika, że osoby, które tylko sporadycznie występują,  kiedy wchodzą w te tematy, to je raczej usztywnia niż dodaje wartości ich występowi.  Z prostego powodu: żeby dobrze się nauczyć dbania o swój głos, czy dbania o mowę ciała, jaką mamy na scenie, żeby to było przemyślane profesjonalnie, to to jest dużo czasu, które trzeba zainwestować w rozmaite ćwiczenia. I teraz, jeżeli nie poświęcimy tej dużej ilości czasu na te ćwiczenia i nie będziemy mieli jeszcze osoby, która o to dba, która będzie nas wspierała w tym procesie, to może się okazać, że wylądujemy w takim miejscu w czasie swojego faktycznego występu, gdzie nie nauczyliśmy się tego dobrze, tylko wiemy, że coś w ogóle w tym zakresie należałoby robić. I to nas może na scenie bardziej usztywnić, przez co stracimy autentyczność i publiczność nasza zauważa, że coś chyba jest nie tak z tą osobą,  coś tam się dzieje, coś jest nie w porządku, przez co mogą stracić do nas zaufanie w jakimkolwiek zakresie. No i to jest najgorsza rzecz, jaka się może osobie występującej publicznie zdarzyć, to znaczy, że nasza publiczność przestaje ufać w nasze słowa, w nasz przekaz, który przygotowaliśmy na dane wystąpienie.

(FJ) Nie wiem, czy dobrze odczytuję. Najwyżej mnie poprawisz, ale wydaje mi się, że w takim wypadku nie musi to być wszystko perfekcyjne i te małe jakieś nawet potknięcia, czy rzeczy, o których nie myślimy, na które nie zwracamy uwagi w trakcie wystąpienia, mogą grać na naszą korzyść. Czyli czasem po prostu jest lepiej wskoczyć niż myśleć o całości? To znaczy przygotować się w danym, konkretnym zakresie? Nie próbować ze wszystkiego się przygotować, bo to może właśnie być taką kłodą pod nogami? Czy to mniej więcej tak?

(AL) To jest moje doświadczenie i ono jest aplikowalne do tego typu wystąpień, przy których ja pracowałem, czyli TEDxowe i pitche.  Przypuszczam, że w większości innych typów wystąpień publicznych, z jakimi sobie możemy mieć na co dzień do czynienia, będzie podobnie. Tylko w ekstremalnych wypadkach każdy najdrobniejszy szczegół jest istotny i takimi przykładami są na przykład występy polityków w debatach przed wyborami. I tam naprawdę wszystko trzeba zadbać. Wszystko musi być przygotowane i najdrobniejszy szczegół może zaważyć o tym, że zostaniemy odebrani w lepszy lub gorszy sposób. Niekoniecznie to jak mówimy, ale to jak wyglądamy. To czy się troszeczkę pocimy czy nie. Szereg innych najdrobniejszych szczegółów. I wtedy faktycznie coache poświęcają z tymi politykami dni, czasem tygodnie, na przygotowaniach – po to, żeby oni wypadli jak najlepiej przed kamerami.

(FJ) Uderzmy w takim razie w największe z możliwych pytań. Co jest najważniejsze, jeśli chodzi o wystąpienia publiczne? Gdzie się pokutuje takie przeświadczenie, że może to być mowa ciała, że ona stanowi większość komunikatu? Ale tutaj myślę, że jeśli chodzi o wystąpienia publiczne, jeśli chodzi o monitor, to mowa ciała jest dość ograniczona. A występy publiczne ostatnio stały się też występami online. Czy jest to mowa ciała, czy jest to może treść, czy jest to postawa, czy jest to właśnie język? Czy masz jakąś odpowiedź na to? Czy może jak zwykle nie jest to takie proste? Albo jeszcze powinniśmy to jakoś odwrócić, to pytanie, i spojrzeć z innej strony.

(AL) Wydaje mi się, że to jest proste, ale zacznijmy od końca.  O tej mowy ciała, o której wspomniałeś, bo faktycznie są takie badania już przed kilkudziesięciu lat, które mówią o tym, że mowa ciała odpowiada za większość przekazu. A przynajmniej tak je interpretuje większość osób, które o tych badaniach cokolwiek słyszały. I to nie do końca jest prawda. Te badania sprawdzały, na co zwracamy uwagę, kiedy komunikat wydawany właśnie przez nasze słowa, przez to, jak mówimy, czyli przez ton głosu na przykład, i przez nasze ciało, nie jest spójny. I kiedy nie jest komunikat spójny, to wtedy zwracamy uwagę na mowę ciała. Kiedy komunikaty są spójne, te, które wysyłamy przez te trzy media,  powiedzmy, czyli przez same słowa, przez ton głosu i przez mowę ciała, kiedy to jest spójne, to wtedy kluczowy jest oczywiście sam przekaz werbalny. To, co mamy po prostu do powiedzenia. Słowa, które wypowiadamy. Ja będę, nie wiem, czy klasycznie, czy nieklasycznie,  ale trzymał świat takiej tezy, że to właśnie słowa nasze  są kluczowym przekazem w ramach występów publicznych. Tylko żeby one faktycznie miały szansę wybrzmieć, to musimy być autentyczni. Ta autentyczność się przejawia między innymi właśnie tym, że cały nasz komunikat, który z siebie wydajemy, czyli i te słowa, i ton głosu, i mowa naszego ciała są ze sobą spójne.  Teraz jak możemy o tą autentyczność zadbać? To jest przede wszystkim szereg przygotowań.  To może być teza nieintuicyjna, że autentycznie będziemy brzmieć wtedy, kiedy się dobrze przygotujemy. Możemy się do tego ekstremalnego nawet poziomu przygotować w ten sposób, że będziemy na pamięć znali swój występ. I to brzmi kompletnie być może absurdalnie,  że jak to, występ zapamiętany słowo po słowie jest autentyczny, przecież to jakby niekoniecznie to będą moje słowa,  to będą może czyjeś słowa. Ale jak sobie pomyślimy, oglądamy codziennie seriale, czy filmy, jeżeli aktorzy dobrze się przygotowali do swojej roli, to my im wierzymy, im ufamy, wchodzimy w ten świat  z nimi, który mają nam do przedstawienia. I to jest z kolei rola osoby, która pisze tekst. Ten tekst musi być  dobrze napisany po pierwsze, a po drugie musi być dobrze zagrany  przez aktora. I my też występując publicznie, możemy sobie pomyśleć w ten sposób, że my właśnie mamy do odegrania pewną scenę przed naszą publicznością. I oczywiście na jednym końcu spektrum mamy sytuację, gdzie po prostu  improwizujemy, a na drugim końcu spektrum  mamy sytuację, gdzie mamy słowo po słowie przygotowane i te słowa albo mówimy z pamięci, albo możemy te się czytać wbrew pozorom. I są też dobre występy publiczne, nawet bardzo dobre występy publiczne, gdzie osoby występujące po prostu czytają tekst. Tylko ten tekst ponownie musi być napisany w odpowiedni sposób, najczęściej językiem mówionym, a nie językiem pisanym. I te dwa języki  też się od siebie różnią.

(FJ) To jest dużo elementów, ale to jest też ta podchwytliwa rzecz, o którą chciałem pytać, gdzie my właśnie możemy być super przygotowani,  ale jednocześnie powinniśmy być autentyczni i naturalni  w miarę oczywiście możliwości. Ale tak jak mówisz, no wydaje mi się, że to co powiemy  powinno grać tutaj rolę pierwszoplanową, nawiązując jeszcze do tych seriali właśnie i tego aktorstwa. To wychodzi z nas, z ludzi, w tych wystąpieniach my mówimy. Czasem brak nam pewności siebie,  czasem nie czujemy się ekspertami w danej dziedzinie, nawet jeśli jesteśmy podparci jakimś doświadczeniem, czujemy się może takimi lekkimi oszustami w tym, co mówimy, wkładamy w jakąś taką swoją pułapkę. Jak w takim wypadku przełamać się trochę i mówić  wiarygodnie, jeśli tymi ekspertami się nie czujemy?  Czy w ogóle ta pozycja eksperta, czy to jest w ogóle też istotne, jeśli ktoś nas słucha?

(AL) Jeżeli zostaliśmy zaproszeni do występu, to co do zasady ktoś przynajmniej uważa nas za eksperta w jakimś temacie. Być może nie jesteśmy największym ekspertem na świecie czy w kraju, ale jesteśmy ekspertem w jakimś gronie. To przynajmniej by sugerowało sam fakt zaproszenia nas do danego występu. Oczywiście mogą być sytuacje, kiedy nikt nas nie zaprasza, tylko my sami mamy taką potrzebę z jakiegokolwiek powodu. Na przykład jakiś biznes rozkręcamy i wychodzimy przed ludzi i coś im mówimy. No ale ponownie, wtedy jesteśmy ekspertami w zakresie tego biznesu, o którym mówimy, czy tej organizacji, o której będziemy opowiadali. Jesteśmy w tym kontekście najlepszą osobą do tego, by dany temat przedstawić. Zresztą, czy zrobimy to dobrze, czy źle, czy lepiej, czy gorzej, to oczywiście jest kwestia ponownie tego przygotowania. Wracając i krok wstecz  robiąc, jak się w ogóle z tego syndromu  braku poczucia bycia ekspertem potencjalnie można  troszeczkę podratować. Ja polecam po prostu branie udziału  w rozmaitych wydarzeniach branżowych. Nieważne, co to jest za branża, po prostu sobie pójść, posłuchać, czy na żywo, czy pooglądać na YouTubie, też masa wystąpień, czy z konferencji, rozmaitego typu. I posłuchać, zobaczyć, co ci ludzie mają do powiedzenia. Na branżowych, znanych, oficjalnych, dużych  wydarzeniach. I często się okazuje, że jak posłuchamy sobie jednego, dwóch, pięciu, dziesięciu osób, okazuje się, że kurczę, oni tak naprawdę to nie są jakimiś wielkimi geniuszami. Mają oczywiście jakieś fajne przemyślenia, tam jedno, dwa, pięć ciekawych tematów się pojawia w ich występie, ale większość to są jakieś wypełniacze najczęściej w tej treści, które dokładnie tego samego  typu treści każda inna osoba, z grubsza, zaznajomiona  z daną branżą mogłaby powiedzieć. I dobry występ często niekoniecznie polega na tym, dobry w odbiorze publiczności może tak, że tam się podzielimy, każde zdanie  będzie jakąś ogromną mądrością, która będzie spijana  po prostu z ust osoby występującej. Nie, to jest kilka  ciekawych przemyśleń najczęściej, które są ubrane w ciekawą historię,  w dobrą historię i są przedstawione z odpowiednią energią, są przedstawione z odpowiednim tempem, bez zanudzania, bez wchodzenia w jakieś szczegóły, które być może nie są koniecznie niezbędne do przedstawienia przed danym gronem, za to zdaniem tła odpowiedniego,  które pozwala w ogóle zrozumieć, dlaczego dana kwestia może być  istotna. Takie obycie z występami przychodzi z czasem, to nie jest coś, czego możemy się spodziewać, że to się wydarzy z dnia na dzień. I też jakby stawianie sobie  w ogóle takiego celu, że za chwilę będę fantastycznym mówcą, to raczej się ustawiamy w pozycji osoby, która przegra uzyskanie takiego celu.

(FJ) Powiedziałeś przed chwilą już o częściach składowych albo elementach takiego właśnie wystąpienia. Ja chciałem teraz temat pogłębić. Ze szkoły: wstęp, rozwinięcie, zakończenie. Z takiej teorii  występów, czy też przygotowywania jakichś wystąpień publicznych: powiedz co powiesz, powiedz to i potem powiedz to, co powiedziałeś, powtórz. Czy to tak wygląda mniej więcej, że są klocki, które powinniśmy ułożyć w odpowiedni sposób, czy nie ma takiej  formuły, którą można stosować na przykład przy pisaniu  filmów czy seriali też, nawiązując do twojej wcześniejszej  odpowiedzi?

(AL) Ta formuła, o której wspomniałeś, jest absolutnie  skuteczna. Typowe rozwiązanie, z którego można skorzystać. Oczywiście, jeżeli mamy występ trzyminutowy, to być może nie będziemy w ogóle  mieli czasu na ten pierwszy i ostatni element, tylko środek nam zostanie, czyli  po prostu samo powiedzenie, co mamy do powiedzenia. Jeżeli mamy więcej czasu, to tak, warto pewnie najpierw w ogóle publicznie zaznajomić z tematami, jakie będziemy poruszali w ramach występu, a na koniec jeszcze je podsumować, tak żeby była szansa na lepsze zapamiętanie tych treści. Natomiast ponownie, to jest takie standardowe rozwiązanie. To jest coś, co absolutnie polecam osobom, które dopiero zaczynają  swoją przygodę z występami publicznymi. Natomiast, jak to z wieloma zasadami, jest tak, że jak się znamy i wiemy, dlaczego te zasady są takie, a nie inne, to możemy sobie pozwolić na ich łamanie. I wtedy  to już jest kwestia osobistej kreatywności, osobistych pomysłów  na temat tego, jak dany występ powinien wyglądać  i możemy się w różny sposób pobawić. Podobnie, że w sumie  w wspomnianych serialach czy filmach. Filmy też mają włożoną strukturę z reguły, trzyczęściowo, trzyaktową, ale to też wcale nie znaczy, że każdy film musi dokładnie  w tej strukturze być przygotowany, bo w innym wypadku będzie zły film. Jeżeli mamy naprawdę jakiegoś geniusza, który ma fantastyczny pomysł,  to może przygotować coś innego. Tylko to właśnie, to jest osoba, która już zrobiła tych filmów kilkadziesiąt, jeśli nie kilkaset, obejrzała ich pewnie tysiące, doskonale rozumie,  dlaczego taka, a nie inaczej ta struktura wygląda  i dlaczego ona przynosi efekty. I w związku z tym rozumie, co się dzieje, kiedy te klocki inaczej zacznie ustawiać  i o co wtedy trzeba zadbać. To na pewno nie jest rzecz, którą warto robić na samym początku. Na samym początku takie właśnie proste modele, proste struktury, wstęp, rozwinięcie, zakończenie, powiedz co  masz do powiedzenia, powiedz to i przypomnij, podsumuj, to jest absolutnie w porządku rozwiązanie.

(FJ) Analogie filmowe same się nam tutaj wciskają, czyli żeby być  Quentinem Tarantino trzeba najpierw pracować w wypożyczalni filmów i obejrzeć wszystko, co tam jest, po prostu. Skoczmy teraz może w medium, bo wystąpienia publiczne  na żywo mają zupełnie inną energię. W czasach,  kiedy nie można było się spotykać, mówiliśmy o tym, że brakuje nam  takich spotkań, chętnie byśmy zobaczyli się z ludźmi,  porozmawiali, że to jest zupełnie inna wymiana energii, czy w ogóle uśmiech, czy spojrzenie. Natomiast przystosowaliśmy się do ekranów, do komputerów,  do kamerek. Czy nasze wystąpienie, już po tym przydługim wstępie zmierzam do brzegu, czy nasze wystąpienie  powinno też być skrojone pod medium?

(AL) Ja zgadzam się z taką tezą, mówiąc nie po polsku, medium is the message. Medium jest wiadomością, można powiedzieć, czy treścią, może lepiej to tłumacząc. Najlepszym pewnie  przykładem tego jest w ogóle pierwsza debata polityczna,  taka duża, która była transmitowana w telewizji pomiędzy Nixonem a Kennedym w roku 60. I ona była zarówno transmitowana w telewizji, jak i w radio. Zapytano oczywiście po tej debacie zarówno słuchaczy, jak i telewidzów, kto wygrał. No i okazało się, że była różnica  w zależności od tego, czy się tylko słuchało, czy również się oglądało.  Radiosłuchacze stwierdzili, że wygrał Nixon. Telewidzowie  stwierdzili, że wygrał Kennedy. Nixon pocił się w trakcie  tej debaty i był po kontuzji nogi. Więc w dziwny troszeczkę sposób siedział, nie do końca może prezydencki, no i miał pot pod nosem i na brodzie. To się świeciło w telewizji, to było widać.  No i jeśli nie wiemy, skąd to się wzięło jako  telewidzowie, a ta informacja nie pada w trakcie  debaty, no to interpretujemy to jako stres, jako jakaś niepewność, brak przekonania. I to jest coś, co mogliśmy było tylko zobaczyć dzięki medium, telewizji,  która wtedy pierwszy raz coś takiego zrobiła.  Radiosłuchacze nie mieli okazji zobaczyć tych elementów,  tylko słuchali tego, co mieli panowie do powiedzenia. W tym kontekście medium  zdecydowanie było, the message, i podobnie jest tutaj w naszej sytuacji oczywiście, natomiast to nie jest tak, że występach, które nie mają jakiejś niesamowitej rangi  bardzo mocno musimy zwracać uwagę na te występy.  Coś oczywiście na co zwrócić uwagę, jeśli jesteśmy przed  ekranem, a nie przed publicznością na żywo, no to my musimy  sami zadbać o technikalia. Tak naprawdę najważniejszy jest dźwięk. Głównym przekazem jest to, co mówimy, nasze słowa. Jakość audio jest zdecydowanie ważniejsza od jakości wideo. I to jest coś, o co my  musimy zadbać jako osoby występujące. Nasz wygląd,  czy to, co jest za nami, jakie mamy tło, czy jakie mamy  oświetlenie, to są kolejne aspekty, o które warto  zadbać, no ale ponownie, one są służebne raczej względem tego przekazu podstawowego, czyli tego audio. I to jest rzecz, o którą właśnie my musimy zadbać jako twórcy tego  przekazu, co nie ma miejsca w sytuacji, kiedy  występujemy gdzieś, czy na scenie, czy w sali  konferencyjnej, to nie są tematy, za które jesteśmy osobiście odpowiedzialni. Więc tutaj też różnica w tym zakresie oczywiście jest.

(FJ) Pełną wersję rozmowy znajdziecie na sektor3-0.pl w zakładce blog. Tam też dużo ciekawych artykułów,  rozmów z ekspertami i poradniki, które pozwolą  poznać najróżniejsze narzędzia. Dowiecie się także,  jak zacząć tworzenie swojego systemu produktywności,  skąd czerpać wiedzę o zmianach klimatu i czym jest wolontariat hybrydowy. Sektor3.0 możecie obserwować na Facebooku, Instagramie  i LinkedInie. To tam pojawiają się zapowiedzi  kolejnych spotkań i artykułów, które podejmują ważne  tematy. Zachęcamy także do kontaktu,  a tymczasem do usłyszenia.

Newsletter
Dołącz do grona ponad 10 000 zaangażowanych subskrybentów i dwa razy w miesiącu otrzymuj nieodpłatnie nową dawkę wiedzy, inspiracji oraz technologicznych recenzji i porad od ekspertów i ekspertek programu Sektor 3.0.
Newsletter
Newsletter
Dołącz do grona ponad 10 000 zaangażowanych subskrybentów i dwa razy w miesiącu otrzymuj nieodpłatnie nową dawkę wiedzy, inspiracji oraz technologicznych recenzji i porad od ekspertów i ekspertek programu Sektor 3.0.
Festiwal Sektor 3.0 już za
dni   
:
: