Potwierdzone (dez)info, czyli jak weryfikować informacje w dobie mediów społecznościowych?

Potwierdzone (dez)info, czyli jak weryfikować informacje w dobie mediów społecznościowych?

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on print

Wypada zacząć od truizmu, że Internet to narzędzie, którym można nie tylko wbić gwóźdź, ale i zmiażdżyć sobie palec. Może również posłużyć do wbicia nam do głowy informacji, która niekoniecznie jest prawdą.

„Aresztować Billa Gatesa!” ​–​ skandował tłum, który zebrał się 18 października na Downing Street. Amerykański biznesmen miał zaplanowane na ten dzień odwiedziny u premiera Wielkiej Brytanii, Borisa Johnsona. Grupa osób postanowiła skorzystać z okazji, aby wyrazić swoje niezadowolenie… właśnie, wobec czego? Wiadomo, że jedna z osób miała ze sobą transparent z napisem „Precz z przemysłem śmiertelnych szczepionek opartym na fikcyjnym wirusie (…)”. Jak jednak połączyć poglądy antyszczepionkowe z założycielem Microsoftu? Twórcy teorii spiskowych nie mają z tym problemu. I, jak się okazuje, nawet te najbardziej absurdalne (niepoparte żadnymi wiarygodnymi dowodami), znajdą swoich zwolenników i wyprowadzą ich na ulice.

W Internecie każdy może napisać wszystko. Jednocześnie, żeby się czegoś z niego dowiedzieć (w najczystszym tego słowa znaczeniu), musimy wykształcić w sobie umiejętność oddzielania informacji fałszywej od prawdziwej. Publikowanie nieprawdy nie ma właściwie żadnych konsekwencji, a może mieć znaczące skutki: np. dla debaty publicznej czy dla naszego zdrowia. Kampanie dezinformacyjne są dzisiaj wykorzystywane, aby kogoś zniesławić, coś sprzedać albo, po prostu, siać chaos i kreować podziały w społeczeństwie (np. w celach politycznych).

Analizowaniem fake newsów zajmują się profesjonalne redakcje fact-checkingowe (m.in. Stowarzyszenie Demagog) jednak to walka z przeciwnikiem, który ma znaczną przewagę: jak wynika z badań, fałsz rozchodzi się w Internecie sześć razy szybciej niż prawda. Dlatego dużo zależy od naszej świadomości zagrożenia i wykształcenia w sobie dwóch nawyków.

  1. Nieudostępniania dalej treści bezrefleksyjnie (jak wynika z raportu „Krytycznego umysłu”, co piąta młoda osoba nie zastanawia się nad wiarygodnością tego, co przeczytała).
  2. Sprawdzania informacji.

Istnieje kilka sygnałów (żeby nie napisać symptomów) wskazujących na to, że dana informacja może nie być prawdziwa. Jest też kilka prostych czynności, które możemy wykonać, aby to sprawdzić w bardzo krótkim czasie.

1. Krzykliwy nagłówek!!!!!! [Sprawdź Wideo!]

Najlepiej, aby w treści zmieściła się cała historia, ubrana w kontrowersyjną otoczkę. Jeśli mamy do czynienia z takim językiem wypowiedzi, warto zweryfikować, czy informacja nie jest wyrwana z jakiegoś istotnego kontekstu, aby podrasować jej sensacyjność. Nierzadko właśnie tak jest.

Link na Facebooku o tytule: Nowe prawo. Polacy nie będą już mogli płacić gotówką

W przypadku informacji o tym, że rzekomo „Polacy nie będą mogli już płacić gotówką” okazało się, że wcale nie chodzi o zakazanie takiej formy płacenia w ogóle, a o ograniczenie progu obrotu bezgotówkowego pomiędzy przedsiębiorcami z 15 tys. zł do 8 tys. zł. Bardziej szczegółowo pisaliśmy o tym na łamach Demagoga w artykule „Polacy nie będą już mogli płacić gotówką? Manipulacja!”.

Swego czasu popularną informacją na grupach antyszczepionkowych było to, że w prestiżowym czasopiśmie „The Lancet”, ukazał się artykuł, który miał podważać skuteczność szczepionek przeciwko COVID-19. Poinformował o tym serwis Prawy Głos, który opublikował swój tekst na ten temat pod subtelnym tytułem: „PRAWDZIWA SKUTECZNOŚĆ »SZCZEPIONEK« TO NIE 95%, A 1%?! BADANIE NAUKOWE ROZWIEWA WĄTPLIWOŚCI! LUDZIE SĄ POTĘŻNI OSZUKANI WS. »SZCZEPIEŃ« NA COVID-19! ROZPOCZĘŁA SIĘ NAJWIĘKSZA ZBRODNIA W HISTORII LUDZKOŚCI! »SZCZEPIONKOWY« SPISEK JEST SZYTY GRUBYMI NIĆMI!”. Jest caps lock, są wykrzykniki, to musi być prawda (nie jest).

2. Pic na wodę, fotomontaż.

Wiadomo, że najbardziej wiarygodnym dowodem na poświadczenie jakiejś teorii jest wideo lub zdjęcie. Pic or didn’t happen! Tymczasem technologia obróbki zdjęć bardzo się rozwinęła i trafiła pod strzechy. Amatorskie telewizje internetowe swoją oprawą graficzną mogą dziś do złudzenia przypominać wieczorny serwis informacyjny. Nie inaczej jest ze zdjęciami.

W mediach społecznościowych pojawiła się informacja, że szczepionka AstraZeneca przeciwko COVID-19 została wyprodukowana w 2018 roku ​​– co miało być dowodem, że pandemia jest zaplanowana. Świadczyć o tym miało zdjęcie pudełka preparatu z datą.

Post na Facebooku z opisem: Preparat, zwany szczepionką na covid, firmy Astra Zeneca, który zakupił rząd grecki, został wyprodukowany 15/07.2018.

W tym przypadku weryfikacja tego, czy zdjęcie jest autentyczne, powinno zająć nie więcej niż 30 sekund. Klikamy prawym przyciskiem myszy na zdjęcie, wybieramy opcję „szukaj obrazu”. Można posłużyć się też kilkoma stronami (i wtyczkami do przeglądarek internetowych), np. RevEye, TinEye czy Google Images. W ten sposób sprawdzimy, jak wyglądały wcześniejsze wersje zdjęcia. W przypadku pudełka szczepionki AstraZeneca wyglądało ono tak:

Post napisany w odpowiedzi do poprzedniej grafiki pokazuje, że zdjęcie zostało graficznie zmodyfikowane. Na opakowaniu dopisano datę sugerującą, że lek został wyprodukowany przed wybuchem pandemii.

I tyle w temacie.

3. Język imitujący polski.

Wiele informacji dostępnych w Internecie na stronach, które mają ukazywać tę najprawdziwszą prawdę, napisanych jest językiem, który dość luźno traktuje zasady gramatyki. Do tego stopnia, że czasami trudno je zrozumieć:

Badacz ten stwierdza, że „to, co zaobserwowałem pod mikroskopem – świeżo otwarta fiolka Mod erny – nic nie dodano. Tylko źródło światła i rozgrzane do temperatury pokojowej przez dwie godziny.

„Globalna Świadomość”

To dowód na brak profesjonalnej redakcji, jakiej podlegają teksty naukowe. Taki materiał mógł wyjść spod ręki amatora, automatycznego translatora z innego języka (właśnie w ten sposób dezinformacja przekracza granice) albo… bota. Wiadomo, że boty tworzą w sieci prawie ⅔ ruchu. W ubiegłym roku badacze ustalili też, że z 200 milionów tweetów o SARS-CoV-2 około 45 proc. zostało wysłanych z kont, które przypominały boty. Często są odpowiedzialne za dezinformację i polityczne wojny np. poprzez podsycanie debaty o szczepionkach na Twitterze.

4. Jak konie w galopie, czyli nawał informacji. Albo ich niedobór.

Szczególnie w dobie infodemii (jak określono ogromną ilość fałszywych newsów o SARS-CoV-2) popularną techniką ich przekazywania jest tzw. „galop Gisha”. Autor treści zalewa nas ogromną ilością informacji (nierzadko posługując się przy tym bardzo fachowym językiem, celowo komplikując przekaz) tak, że sprawdzenie każdej z nich zajęłoby mnóstwo czasu. Wiadomość może brzmieć bardzo kompetentnie dla osoby, która nie jest ekspertem. Dobrym przykładem jest tzw. „List Lekarzy”.

Z drugiej strony dezinformacja może być oszczędna w słowach i zachęcać do wypełniania luk w narracji własnymi domysłami. Dodatkowo motywuje nas podtekstem, że przecież wszystko jest oczywiste, a jeśli sami na to nie wpadliśmy, cóż…

Grafika opublikowana na Facebooku. W treści czytamy: Trzy kraje odmówiły podanie szczepionki. Wszyscy trzech ich prezydenci niespodziewanie zmarli.

Jakie były faktyczne powody śmierci wymienionych prezydentów, czy odmówili podawania szczepionek i czy w ogóle „zmarli nagle” ​​ tego można się dowiedzieć z przekazów medialnych prestiżowych agencji prasowych tj. Reuters czy Associated Press, czy serwisów informacyjnych redakcji tj. BBC, czy Washington Post.

5. Wróć do źródła, czyli kim jest autor i kto się do niego (nie) przyznaje?

W przypadku „galopu Gisha” często zdarza się, że autor wypowiedzi powołuje się na konkretne źródła, które okazują się niewiarygodne. Dlatego warto sprawdzać, kto się pod danym tekstem podpisuje, kim są osoby wypowiadające się w nagraniach. Czy są nimi eksperci? Czy osoby podające się za doktorów, faktycznie nimi są? A jeśli są, to w jakiej dziedzinie? Skrót „dr” przy nazwisku bardzo uwiarygadnia słowa danej osoby, jednak może okazać się, że w zakresie wirusów czy szczepionek wypowiadają się psychiatrzy, osteopaci czy… geologowie.

W Polsce lista osób z prawem do wykonywania zawodu lekarza medycyny jest dostępna na stronie Naczelnej Izby Lekarskiej. Tożsamość ekspertów z różnych dziedzin potwierdzić mogą strony poszczególnych uniwersytetów, gdzie znajduje się wykaz ich publikacji i zainteresowań naukowych. Natomiast jeśli chodzi o statystyki, dane czy wyniki badań ​​– należy ich szukać np. na stronie Głównego Urzędu Statystycznego czy Światowej Organizacji Zdrowia.

6. „Wszystko już było”, czyli sprawdź serwisy fact-checkingowe.

Znalezienie danych to jedno, a ich prawidłowa interpretacja to coś zupełnie innego. Sam problem może sprawić też dotarcie do informacji, które kryją się odmętach Internetu i bywają niezrozumiałe.

Takimi przypadkami zajmują się organizacje fact-checkingowe tj.

Najpopularniejsze teorie (w tym spiskowe) na temat tak ważnych kwestii jak pandemia COVID-19, sieci 5G oraz rzekome uwikłanie grupy amerykańskich polityków w tzw. Pizza Gate, zostały już przez nas sprawdzone. Zajmujemy się pisaniem (nierzadko obszernych) analiz wyjaśniających działanie testów PCR czy silników samolotowych. Wszystko to robimy oczywiście w oparciu o źródła i opinie ekspertów, których wiarygodność weryfikujemy, poświęcając na to dużo czasu.

Ogromne znaczenie w ograniczaniu dezinformacji mają jednak nawyki wszystkich użytkowników sieci i ich zaangażowanie w sprawdzanie informacji, które podają dalej. Dlatego Stowarzyszenie Demagog w tym roku wystartowało z kampanią społeczną „Nie bądź botem. Włącz myślenie!”, której celem jest edukacja w zakresie weryfikacji treści znalezionych w Internecie. W ramach kampanii powstała strona niebadzbotem.pl, gdzie  znajdziecie więcej porad w tym temacie.

Przeczytaj także: 

 

UDOSTĘPNIJ
Facebook
Twitter
LinkedIn
Email
Druk
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
AUTOR WPISU
PRZECZYTAJ TAKŻE
PRZECZYTAJ TAKŻE
  • Praca zdalna
  • Komunikacja
  • Technologie
  • Praca zdalna
  • Edukacja
  • Edukacja
NEWSLETTER
NEWSLETTER
NEWSLETTER