Ułatwienia dostępu

  • AI oszczędza nam czas. Dlaczego wciąż go nie mamy? 

AI oszczędza nam czas. Dlaczego wciąż go nie mamy? 

  ∕  9 min czytania
Sztuczna inteligencja miała oszczędzać nam czas. Pisanie, research, analiza danych, przygotowywanie prezentacji czy notatek ze spotkań zajmują dziś często znacznie mniej czasu niż jeszcze kilka lat temu. A jednak wiele osób pracujących z AI nie ma poczucia, że odzyskało dzięki niej wolne godziny. Przeciwnie: skoro możemy zrobić więcej, robimy więcej. Gdzie więc podziewa się czas, który miała nam oddać sztuczna inteligencja?

Sztuczna inteligencja miała oszczędzać nam czas. Pisanie, research, analiza danych, przygotowywanie prezentacji czy notatek ze spotkań zajmują dziś często znacznie mniej czasu niż jeszcze kilka lat temu. A jednak wiele osób pracujących z AI nie ma poczucia, że odzyskało dzięki niej wolne godziny. Przeciwnie: skoro możemy zrobić więcej, robimy więcej. Gdzie więc podziewa się czas, który miała nam oddać sztuczna inteligencja?

AI oszczędza nam czas. Tylko co właściwie znaczy „oszczędzać czas”?

Wyobraźmy sobie zwykły dzień pracy. Wiadomość do podopiecznego, która kiedyś zajmowała dwadzieścia minut, dzięki AI powstaje w pięć. Szukanie informacji, na które poświęcaliśmy dwie godziny, można zacząć od wygenerowania ich zestawienia. Prezentacja, notatka ze spotkania, transkrypcja czy pierwsza wersja tekstu powstają szybciej.

Czas rzeczywiście został zaoszczędzony.

Tyle że zaoszczędzone piętnaście minut nie musi stać się naszym kwadransem wolnego czasu. Może stać się kolejnym e-mailem, kolejnym zadaniem albo kolejną wersją tego samego dokumentu. Możemy też zrobić coś, czego wcześniej nie robiliśmy, bo kosztowało zbyt dużo czasu.

Właśnie na tę różnicę zwraca uwagę tekst z bloga RescueTime „AI saved you time. So why are you still so busy?”. Oszczędność czasu nie jest jeszcze jego odzyskaniem. Żeby czas rzeczywiście do nas wrócił, ktoś musi zdecydować, że nie zostanie natychmiast przeznaczony na kolejną pracę.

To prowadzi do ciekawszego pytania niż „ile czasu realnie zaoszczędzi nam AI?”. Tylko: „Kto dostaje czas, który AI zaoszczędziła?”. 

Czytaj: Cisza, zieleń i brak Wi-Fi. Czego naprawdę potrzebujemy, by mieć wolny czas?

Dlaczego produktywność nie musi oznaczać krótszego dnia pracy?

W 1930 roku John Maynard Keynes pisał o przyszłości, w której wzrost produktywności pozwoli ludziom pracować znacznie krócej. W eseju „Economic Possibilities for our Grandchildren” przewidywał, że za około sto lat wystarczyłoby około 15 godzin pracy tygodniowo.

Sto lat później mamy komputery, Internet, smartfony, automatyzację i generatywną AI. Niektóre czynności, które kiedyś zajmowały godziny, wykonujemy w kilka minut. 

A jednak wzrost produktywności nie przełożył się automatycznie na proporcjonalny wzrost czasu wolnego.

Jednym z wyjaśnień jest dobrze znane prawo Parkinsona: praca rozszerza się tak, aby wypełnić czas dostępny na jej wykonanie. Parkinson sformułował tę obserwację w 1955 roku, pisząc przede wszystkim o biurokracji. Nie jest to naukowe „prawo” w ścisłym sensie, ale użyteczna diagnoza mechanizmu organizacyjnego.

W świecie AI można ją potraktować jako pytanie eksperymentalne.

Jeżeli raport, który zajmował osiem godzin, przygotowujemy teraz w trzy, co robimy z pozostałymi pięcioma? Kończymy pracę? Czy przygotowujemy kolejny raport? Tworzymy więcej wersji? Obsługujemy więcej osób? Podnosimy oczekiwania wobec jakości?

A może zaczynamy robić rzeczy, których wcześniej w ogóle nie uznawaliśmy za warte poświęcania czasu?

Paradoks Jevonsa: kiedy praca staje się tańsza, możemy chcieć jej więcej

W XIX wieku ekonomista William Stanley Jevons zauważył, że silniki parowe zużywały mniej węgla na jednostkę pracy, ale to nie musiało zmniejszyć łącznego zużycia węgla. Skoro energia stawała się tańsza i bardziej użyteczna, rosła również skala jej wykorzystania. Zjawisko to nazwano później paradoksem Jevonsa, a szerzej mówi się o efekcie odbicia.

W przypadku AI można postawić podobne pytanie: co się dzieje, kiedy koszt wykonania pracy spada?

Jeśli napisanie tekstu jest szybsze, możemy pisać więcej tekstów. Jeśli analiza danych jest łatwiejsza, możemy analizować więcej danych. Jeśli przygotowanie prezentacji jest prostsze, możemy tworzyć więcej prezentacji.

Technologia zwiększa więc naszą przepustowość. A większa przepustowość może zostać wykorzystana do odpoczynku albo do zwiększenia ilości pracy.

Nie ma tu automatyzmu.

Właśnie dlatego nie wystarczy powiedzieć, że AI „oszczędza czas”. Trzeba jeszcze zapytać, co dzieje się z tym czasem później.

Badania nad AI pokazują, że możemy pracować dłużej

W 2025 roku Wei Jiang, Junyoung Park, Rachel Jiqiu Xiao i Shen Zhang opublikowali w National Bureau of Economic Research badanie „AI and the Extended Workday”. Wykorzystali dane z dzienniczków czasu pracy z lat 2004–2023 i sprawdzili, jak ekspozycja poszczególnych zawodów na AI wiąże się z długością dnia pracy i ilością czasu wolnego.

Ich wynik jest szalenie ważny i … zaskakujący: większa ekspozycja na AI była związana z dłuższym czasem pracy i mniejszą ilością czasu wolnego. Autorzy wskazują, że związek ten był szczególnie widoczny tam, gdzie AI uzupełniała pracę człowieka, zwiększając jego produktywność. To badanie obserwacyjne i nie należy traktować go jako dowodu, że AI sama w sobie powoduje wydłużenie czasu pracy. Pokazuje jednak, że scenariusz „AI zwiększa produktywność, więc automatycznie pracujemy krócej” nie jest jedynym możliwym.

Możliwy jest również inny ciąg: większa produktywność TO większa zdolność do wykonania pracy TO większe oczekiwania TO więcej pracy.

W tym równaniu zaoszczędzony czas znika.

Czytaj: Mierzenie czasu pracy. Wnioski po pięciu latach

Produktywność zadania to jeszcze nie produktywność organizacji

Ten problem dobrze pokazuje opublikowany w maju 2026 roku brief Międzynarodowej Organizacji Pracy (ILO) „The Aggregation Paradox of AI”.

ILO wskazuje, że badania na poziomie pojedynczych zadań często pokazują bardzo duże wzrosty produktywności – typowo w przedziale 10-70 proc. – ale podobnego efektu nie widać jeszcze w danych dotyczących całych firm, sektorów czy gospodarek.

Dlaczego?

Między zadaniem a organizacją znajduje się cała infrastruktura pracy.

Jeśli AI szybciej przygotuje dokument, nadal może być potrzebne spotkanie, jego zatwierdzenie, konsultacja z innym zespołem i sprawdzenie wyniku. Mogą też pojawić się nowe czynności: kontrolowanie odpowiedzi AI, poprawianie ich, dokumentowanie procesu czy uczenie się nowych narzędzi.

Możemy więc szybciej wykonywać pojedyncze zadania, a jednocześnie mieć coraz bardziej złożony system pracy. I właśnie tutaj pojawia się pytanie o czas.

Głód czasu

W 1999 roku socjolożka Leslie Perlow opisała zjawisko, które nazwała „time famine” – głodem czasu. Przez dziewięć miesięcy obserwowała zespół inżynierów oprogramowania i analizowała, dlaczego pracownicy mają poczucie, że nie wystarcza im czasu na właściwą pracę.

Problemem były między innymi ciągłe przerwania i kultura pracy oparta na reagowaniu na kryzysy. Kiedy zmieniono sposób organizacji czasu zespołu, poprawiła się również jego produktywność.

To ważna wskazówka dla rozmowy o AI, bo być może problem nie polega wyłącznie na tym, że mamy za mało czasu. Być może problem polega również na tym, że nie umiemy zostawić zaoszczędzonego czasu w spokoju.

Jeśli AI daje nam godzinę, system pracy bardzo szybko może znaleźć dla niej zastosowanie. Dlatego pytanie o przyszłość AI nie powinno brzmieć wyłącznie: „co będziemy dzięki niej robić szybciej?”. Równie ważne jest: co zrobimy, żeby odzyskany czas rzeczywiście pozostał czasem człowieka?

Czytaj: Kiedy telefon jest zbyt „smart” i potrzebujemy czegoś prostszego

Jak „odzyskać czas”? Kilka rad od Bożeny Kowalkowskiej 

O „odzyskiwanie” czasu „zaoszczędzonego” przez AI zapytałam specjalistkę od tego tematu – Bożenę Kowalkowską, autorkę takich książek jak „Odzyskać czas”, „Poza czasem”, „W swoim czasie”.

Aga Kozak (Sektor 3.0): Czy w praktyce widzisz różnicę między „zaoszczędzeniem czasu” a „odzyskaniem czasu”? Co musi się wydarzyć, żeby zaoszczędzone 20 minut rzeczywiście stało się naszym czasem, a nie kolejnym miejscem na zadanie?

Bożena Kowalkowska: AI może oszczędzić nam czas, ale nie może go za nas odzyskać. Oszczędność oznacza jedynie, że jakieś zadanie wykonaliśmy szybciej. O odzyskaniu czasu możemy mówić dopiero wtedy, gdy powstała przestrzeń rzeczywiście wraca do nas i możemy zdecydować, co z nią zrobimy. 

Jeżeli dzięki AI kończę zadanie dwadzieścia minut wcześniej, ale natychmiast otwieram skrzynkę i zabieram się za kolejne, nie odzyskałam ani minuty. Zwiększyłam tylko swoją przepustowość. Mogę zrobić więcej w tym samym czasie, ale wcale nie muszę mieć dzięki temu więcej czasu dla siebie.

Dlaczego tak trudno zostawić wolny czas wolnym? Co sprawia, że kiedy pojawia się luka w kalendarzu, bardzo szybko ją czymś zapełniamy? Czy mamy dziś kulturowy odruch wykorzystywania każdej wolnej chwili?

Oczywiście sami również mamy udział w tym mechanizmie. Pusta godzina w kalendarzu często nie wygląda dla nas jak osiągnięcie, ale jak wolne miejsce, w które można jeszcze coś włożyć. Gdy przez długi czas funkcjonujemy w pośpiechu i ciągłym reagowaniu, bezczynność może wywoływać dyskomfort. 

Sięgamy po telefon, sprawdzamy pocztę, przypominamy sobie o drobnym zadaniu. Nie dlatego, że jest ważne, lecz dlatego, że przywykliśmy stale coś robić.

Jeżeli coś dzięki AI możemy zrobić w godzinę zamiast w trzy, dlaczego tak łatwo zaczynamy uważać, że powinniśmy teraz zrobić trzy razy więcej? Jak rosną nasze własne oczekiwania wobec siebie i jak rosną oczekiwania organizacji wobec pracowników?

Sama technologia nie rozwiąże problemu przeciążenia. Może wręcz je pogłębić, ponieważ wraz ze wzrostem możliwości bardzo szybko rosną oczekiwania. To, co przez chwilę jest ułatwieniem, po pewnym czasie staje się nową normą. Jeżeli przygotowanie prezentacji zajmowało wcześniej trzy godziny, a dziś dzięki AI wystarczy godzina, łatwo uznać, że w tym samym czasie powinny powstać trzy prezentacje. Jeśli możemy przygotować kilka wariantów tekstu, zaczynamy je przygotowywać, choć wcześniej jedna wersja była wystarczająca. Możliwość niemal niezauważalnie zamienia się w zobowiązanie: skoro mogę zrobić więcej, powinnam zrobić więcej.

Czy technologia może zwiększać poczucie braku czasu? Czy możliwe jest, że im więcej narzędzi mamy do dyspozycji, tym bardziej odczuwamy presję, żeby z nich korzystać i robić więcej? Jak działa tu psychologicznie poczucie „skoro mogę, powinnam”?

Większa wydajność narzędzia nie oznacza większej pojemności człowieka. AI może przyspieszyć przygotowanie dokumentu, ale nie zwiększa automatycznie naszej zdolności do skupienia, podejmowania decyzji, ponoszenia odpowiedzialności czy przechodzenia bez końca z jednego zadania do następnego. Może skrócić pracę nad raportem, nie sprawi jednak, że znikną wszystkie spotkania, konsultacje, poprawki i procesy akceptacji, które temu raportowi towarzyszą. Co więcej, może dołożyć nowe czynności: tworzenie kolejnych wersji, sprawdzanie wygenerowanych informacji, poprawianie poleceń czy uczenie się następnych narzędzi.

Dlatego w rozmowie o AI interesuje mnie nie tylko to, ile czasu możemy dzięki niej zaoszczędzić, ale przede wszystkim: kto ostatecznie dostanie ten czas? Czy pracownik będzie mógł spokojniej wykonać najważniejsze zadanie, pomyśleć, nauczyć się czegoś albo wcześniej skończyć pracę? Czy też cała oszczędność zostanie natychmiast przejęta przez organizację i zamieniona na kolejne obowiązki?

Mówiąc wprost: mam w nosie zwiększanie produktywności i efektywności, jeśli ma ono działać wyłącznie na rzecz organizacji, a nie człowieka. Nie znaczy to, że pochwalam marnowanie czasu albo źle zorganizowaną pracę. Przeciwnie, od lat zajmuję się jej upraszczaniem i porządkowaniem. Uważam jednak, że efektem dobrej organizacji nie powinno być wyłącznie to, że człowiek zmieści w swoim dniu jeszcze więcej pracy. Powinien również odzyskać sprawczość, spokojniejsze tempo i możliwość decydowania o własnym czasie.

To szczególnie ważne w organizacjach społecznych i wszędzie tam, gdzie pracy właściwie nigdy nie brakuje. Zawsze można pomóc jeszcze jednej osobie, przygotować dodatkowy materiał, odpowiedzieć na kolejną wiadomość albo dopracować projekt. Poczucie misji łatwo sprawia, że każdą wolną godzinę traktujemy jak zasób, który należy natychmiast spożytkować. Tyle że potrzeby są nieskończone, a ludzka energia nie. Jeśli każdą technologiczną oszczędność przeznaczymy na zwiększanie liczby zadań, AI nie uwolni nas od przeciążenia. Pozwoli nam jedynie przeciążać się bardziej efektywnie.

Co tracimy, kiedy każdą oszczędność czasu zamieniamy na produktywność?

Czas, który na zewnątrz wygląda na pusty, nie jest czasem straconym. Odpoczynek, spacer, rozmowa, nuda czy zwyczajne patrzenie przez okno pozwalają opaść napięciu i porządkują myśli. W pracy twórczej bardzo dobrze widać, że pomysły często przychodzą nie wtedy, kiedy próbujemy jeszcze intensywniej nad nimi pracować, ale właśnie wtedy, gdy na chwilę przestajemy. Człowiek nie jest maszyną, która po zakończeniu jednego procesu może natychmiast, z taką samą jakością, uruchomić kolejny. Potrzebuje nie tylko przerw służących regeneracji przed następnym zadaniem, ale również czasu, który nie ma żadnego celu.

Jak chronić odzyskany czas?

Pierwszym krokiem jest zatrzymanie automatycznej reakcji: „Skończyłam, więc co jeszcze mogę zrobić?”. Warto, zamiast tego zapytać: „Czy to, co miało być zrobione, jest już wystarczająco dobrze zrobione?” i nie otwierać odruchowo skrzynki ani komunikatora. AI bardzo ułatwia produkowanie kolejnych wersji, wariantów i materiałów. Nie zawsze ułatwia natomiast powiedzenie sobie: wystarczy.

Jak organizacja może uchronić czas pracowników?

Indywidualna decyzja nie wystarczy tam, gdzie kultura organizacji nagradza stałą dostępność i natychmiast dokłada zadania każdemu, kto skończył wcześniej.

Zespoły powinny więc ustalić nie tylko, do czego wolno używać AI, ale także, po co chcą jej używać. Czy wyłącznie do zwiększenia liczby rezultatów? Czy również do ograniczenia nadgodzin, spotkań, pracy administracyjnej i ciągłego przełączania uwagi? Jeżeli nie odpowiemy na to pytanie, technologia najprawdopodobniej wzmocni dotychczasowy sposób pracy. A jeśli wcześniej był on chaotyczny i przeciążający, otrzymamy po prostu szybszy chaos.

Czy warto zaplanować, na co przeznaczymy czas zaoszczędzony przez AI? 

Tak, ponieważ jeśli nie zdecydujemy o tym wcześniej, tę godzinę niemal na pewno przejmie bieżąca praca. Nie musi to oznaczać sztywnego rozliczania każdej minuty ani przeznaczania całej oszczędności na jeden cel. Potrzebna jest raczej umowa: czas zaoszczędzony dzięki AI nie staje się automatycznie miejscem na kolejne zadania.

Warto przy tym zauważyć, że głęboka praca i nauka nadal są pracą. Jeżeli więc organizacja przeznaczy każdą odzyskaną godzinę na rozwój pracownika albo zadania wymagające skupienia, poprawi jakość pracy, ale nie odda człowiekowi czasu. Uczciwa zasada powinna dopuszczać również odpoczynek lub wcześniejsze zakończenie dnia. Część korzyści może przypaść organizacji, ale część powinna zostać po stronie pracownika — inaczej AI nie skróci pracy, tylko pozwoli zmieścić jej więcej w tym samym czasie.

Co możemy przestać robić?

Warto odwrócić pytanie, które najczęściej zadajemy w kontekście AI. Zamiast zastanawiać się wyłącznie, co możemy dzięki niej robić szybciej, zapytajmy: czego możemy już nie robić wcale? Być może AI potrafi przygotować podsumowanie spotkania, ale czy samo spotkanie nadal jest potrzebne? Może szybciej tworzy raport, ale czy ktoś jeszcze z niego korzysta? Może pomaga odpowiadać na wiadomości, które w ogóle nie musiały zostać wysłane?

Prawdziwa oszczędność czasu nie zawsze polega na szybszym wykonywaniu zadania. Czasem zaczyna się od uznania, że dane zadanie nie powinno już istnieć. Technologia może nam w tym pomóc, pod warunkiem że nie potraktujemy jej wyłącznie jako sposobu na upchnięcie jeszcze większej liczby obowiązków w tym samym dniu.

Jedno zdanie na koniec

Gdybyś miała dać czytelnikom Sektor 3.0 jedną zasadę dotyczącą chronienia czasu, który odzyskujemy dzięki technologii, co by to było?

Najłatwiej rozpoznać ten mechanizm w chwili, w której po wcześniejszym zakończeniu zadania automatycznie pytamy: „Co jeszcze mogę zrobić?”. Sama też łapię się na tym, że jeśli dzięki AI przygotuję tekst albo szukam informacji szybciej, odruchowo otwieram skrzynkę, zamiast uznać, że praca przewidziana na ten czas została wykonana.

Dlatego moja zasada brzmi: jeśli technologia pozwala ci skończyć zadanie pół godziny wcześniej, nie oddawaj automatycznie tego czasu kolejnemu zadaniu – zrób to, co zrobiłabyś po upływie zaplanowanej godziny: zamknij komputer, idź na obiad, odpocznij albo wróć do pracy dopiero wtedy, kiedy rzeczywiście miało rozpocząć się następne zadanie.

Czytaj także:

Bożena Kowalkowska: absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim, kursu I stopnia Terapii Skoncentrowanej na Rozwiązaniach oraz szkolenia Design Thinking. Doświadczenie związane z planowaniem zdobywała, będąc sekretarzem redakcji wielu niszowych magazynów („A4”, „Kikimora”, „Vice”), w tym ostatniego wydania „Twojego Weekendu”, który zdobył m.in. Grand Prix w Cannes w kategorii projektów zmieniających świat. Współwydawczyni rocznika o polskich formach drukowanych „Print Control” oraz koordynatorka wielu publikacji i inicjatyw. Od 5 lat jest producentką wykonawczą wydarzenia Warsaw Gallery Weekend. Prowadzi wykłady, warsztaty oraz konsultacje indywidualne dotyczące planowania i organizacji pracy i życia codziennego.

SPIS TREŚCI
Udostępnij
TAGI
Redaktorka

Aga Kozak

Dziennikarka (przez lata pracowała w Gazecie Wyborczej i gazeta.pl), podcasterka (współprowadzi takie podcasty jak „Sharing is caring”, „Femitalk” i „ Podcast Intymny” – podcasty o dobrym, świadomym życiu i roli kobiet w społeczeństwie) aż w końcu trenerka, coach i wykładowczyni.
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
PRZECZYTAJ TAKŻE