PL  |  EN

Trendy technologiczne w edukacji online

“Szkolenia pracowników są bez sensu. Inwestujemy masę pieniędzy w ludzi, którzy prędzej czy później i tak odejdą.” To zdanie wypowiedział dyrektor finansowy jednej z dużych korporacji. Na szczęście większość firm nie kwestionuje potrzeby rozwoju swoich pracowników – szczególnie w czasach, gdy “termin ważności” kompetencji, które teraz zdobywamy skrócił się do ok 3 lat.

Nie możemy jednak rozwijać pracowników w ten sam sposób co 10, a nawet 5 lat temu. Szybkość maszyn, łączy internetowych i ilość informacji przetwarzanych wokół nas podwaja się mniej więcej co półtora roku. Dodatkowo “Modern learner” czyli nowoczesny uczeń to osoba, niecierpliwa i łatwo się rozpraszająca, która mnóstwo czasu spędza online i kilkadziesiąt razy dziennie zagląda w ekran telefonu. Nowoczesny uczeń na naukę może poświęcić około 1% swojego tygodnia pracy i dlatego oczekuje, że oferowane rozwiązania edukacyjne będą dostępne “na żądanie” – w miejscu, czasie i formacie dopasowanym do jego aktualnych potrzeb.

Firmy odpowiadają na ten problem zwiększaniem budżetów szkoleniowych. Według badań przeprowadzanych przez LinkedIn Learning, z roku na rok, więcej wydają na rozwój pracowników. Co ciekawe, pieniądze te coraz częściej trafiają na różnego rodzaju formy edukacji online.

E-learning to dużo szersza działka niż znane wszystkim szkolenia dostępne na komputerach. Możemy do niej zaliczyć mnóstwo form wykorzystujących technologie do przekazywania wiedzy pracownikom. Pewnie każdy z Was czyta ebooki, słucha podcastów, ogląda filmy edukacyjne albo wykorzystuje aplikacje edukacyjne typu DuoLingo. To tylko wierzchołek góry lodowej, a góra ta mimo globalnego ocieplenia cały czas rośnie.

Tredny dzisiaj
Firma badawcza Gartner co roku publikuje wyniki swojej analizy rynku nowych technologii. Ma ona formę krzywej pokazującej cykl życia każdej znaczącej nowości. Na początku pnie się ona do góry wraz ze wzrostem oczekiwań z nią związanych. W sieci i na konferencjach pojawia się coraz więcej informacji, prezentacji i artykułów przedstawiających wizję zmienionego dzięki niej świata. Z czasem jednak krzywa osiąg pik i zaczyna mocno lecieć w dół. Okazuje się, że technologia nie spełnia wszystkich obietnic, jest niedopracowana, droga, albo po prostu nie przynosi obiecywanej wartości. Nie oznacza to jednak, że znika ona z rynku. Cały czas jest rozwijana, pojawiają się pierwsze wdrożenia i wiedza ekspercka. Po pewnym czasie, zainteresowanie nią znowu wzrasta. Tym razem jednak jest ono poparte konkretnym – “wygrzanym” na rynku produktem.

Jeżeli spojrzymy na technologie, które w tej chwili osiągają apogeum swojej popularności, to znajdziemy tam przede wszystkim sztuczną inteligencję i różnego rodzaju autonomiczne maszyny.

Jak to wygląda na rynku edukacyjnym?
Niespodzianki nie ma. Na absolutnym topie są systemy i narzędzia wspierane przez AI. Niestety jeszcze musimy poczekać na robota podobnego do Sophie, który zastąpi nauczyciela, mentora czy coacha. Natomiast całe środowisko jest coraz bardziej autonomiczne i zautomatyzowane.

Większość popularnych platform szkoleniowych została uzbrojona w nowe algorytmy personalizujące i rekomendujące użytkownikom materiały szkoleniowe w oparciu o ich profil (np. stanowisko, stopień, linie serwisową), zainteresowania, wykorzystywane urządzenia, rekomendacje ich znajomych lub osób na podobnym stanowisku czy samych interakcji z systemem (jakie materiały wybierają, kiedy, jak je oceniają itd.). Odchodzimy od modelu “pull”, w którym pracownik sam musiał się zmotywować do tego, żeby zajrzeć do systemu i znaleźć interesujący materiał na rzecz “push”, w którym to system zachęca nas do rozwoju i proponuje materiały.

Wirtualni asystenci w formie chatbotów stają się powoli pierwszą linią wsparcia na stanowisku pracy, odpowiadając na podstawowe pytania, pomagając znaleźć potrzebne informacje, czy proponując materiały lub działania szkoleniowe. Na rynku pojawia się też coraz więcej serwisów, które mają wspomóc proces mentoringowy lub coachingowy.

Narzędzia authoringowe, które teraz są wykorzystywane przez twórców szkoleń e-learningowych też stają się coraz bardziej samodzielne. Istnieją już pierwsze rozwiązania, które na podstawie dostarczonego materiału są w stanie same zaprojektować szkolenie online lub test wiedzy.

Poza sztuczną inteligencją, na rynku widać wyraźnie rozkwit wirtualnej rzeczywistości. Stało się to głównie dzięki wprowadzeniu na rynek pierwszych całkowicie samodzielnych i bezprzewodowych headsetów, które można kupić już za stosunkowo niewielkie pieniądze.

Pierwsze skojarzenie większości osób ze szkoleniami w VR to nieśmiertelne wózki widłowe, symulatory lotu, wozy strażackie czy platformy wiertnicze. Na rynku przyjęło się, że VR najlepiej sprawdzają się w sytuacjach gdy:

  • Nasi pracownicy pracują w warunkach zagrażających ich życiu
  • Błędy popełniane przez pracowników są kosztowne

W wirtualnym świecie możemy odwzorować dowolne środowisko i umożliwić pracownikom nieskończoną ilość podejść do problemu. Prawda jest taka, że VR doskonale się sprawdza zarówno w szkoleniach stanowiskowych, jak i technicznych, a nawet miękkich.

Totalna imersja sprawia, że osoby zachowują się i przeżywają te same emocje co w normalnym życiu. Dzięki możliwości organizowania spotkań grupowych w wirtualnej rzeczywistości, możemy ćwiczyć zarówno umiejętności menedżerskie, prezentacyjne, komunikacyjne i wiele innych.

Największy pracodawca na świecie – Walmart, zatrudniający ponad 2 mln pracowników na całym świecie postanowił wprowadzić VR do wszystkich swoich ponad 200 centrów szkoleniowych. Szkoli w nich swoich pracowników z obsługi klientów, nowych produktów i zachowań w sytuacjach kryzysowych (typu Black Friday, gdy setki klientów w furii pędzi w Twoją stronę po ostatni telewizor w promocji) Firma przeprowadziła pierwsze badania, w których porównała efektywność swoich szkoleń stacjonarnych, z tradycyjnymi szkoleniami online i VR. Okazało się, że ten ostatni format jest najskuteczniejszy. Potwierdzają to kolejne publikacje, które udowadniają, że wirtualna rzeczywistość wspomaga procesy szkoleniowe i pamięciowe oraz buduje dużo większe zaangażowanie w porównaniu do innych form szkoleniowych.

Obie opisane wyżej technologie to nie przyszłość edukacji, ale istniejący produkt – narzędzie wykorzystywane z sukcesami w największych i trochę mniejszych firmach. Sprawdza się też doskonale jako prywatne wsparcie samorozwoju. Zachęcam Was do śledzenia rynku i testowania nowych rozwiązań, gdyż tylko w ten sposób obronimy się przed nadchodzącymi robotami.

Jeżeli chcielibyście dowiedzieć się więcej o nowych technologiach i ich zastosowaniu w edukacji więcej znaleźć można na grupie Korpo E-learning, blogu albo LinkedIn, gdzie autor każdego dnia dzieli się nowościami z rynku e-learningowego i nie tylko.

Udostępnij post

Zapisz się do newslettera

FreshMail.pl
 

FreshMail.pl