Światowy kryzys okazją dla chińskich serwisów społecznościowych

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on print

W Chinach w ostatnim czasie panuje moda na serwisy społecznościowe z krótkimi filmikami. Dwaj główni konkurenci TikTok i Kuaishou idą łeb w łeb, a pandemia nieoczekiwanie dała im możliwości dalszego rozwoju.

 

Douyin to znaczy TikTok

TikTok to nazwa, pod którą świat zna to, co dla Chińczyków nazywa się Douyin. Serwis oferuje krótkie filmiki wideo, należy do najdroższego startupu świata czyli Bytedance i wciąż ma przed sobą świetlaną przyszłość. Zanim Tiktok podbił serca chińskich nastolatków sprawdził się w Stanach Zjednoczonych jako musical.ly. Miejsce, gdzie można było udawać, że śpiewa się ulubione piosenki swoich idoli.

Musical.ly zanim stało się TikTokiem powstało jako serwis do nauki online. Nazywało się wówczas Cicada i celowało w filmy edukacyjne. Chińscy twórcy serwisu zebrali fundusze na start, po czym rynek bardzo szybko zweryfikował ich pomysł. Edukacja online musi być przygotowana dobrze, wymaga od użytkowników dużo pracy no i przede wszystkim czasu. Średni czas filmu na Cicadzie wynosił trzy minuty. A internauci woleli formy o wiele krótsze.

Tak z nauki online pomysł został szybko przerobiony na social media oparte na krótkich filmach. Musical.ly podbiło USA, zostało kupione przez wspominany chiński startup Bytedance, który wcześniej dostarczał głównie personalizowane serwisy informacyjne za pośrednictwem aplikacji Toutiao. Zakup podrasowano i przemianowano na Douyin. Chińczycy oszaleli na jego punkcie i rozpoczęła się moda na nagrywanie krótkiego wideo.

 

Rynek krótkich filmów wideo rośnie

Ponieważ konkurencja nigdy nie śpi, szybko obok Douyin powstał serwis Kuaishou. Po niespełna czterech latach obecności na rynku dziennie korzysta z niego średnio 300 mln użytkowników (Douyin ma 440 mln), a wartość osiąga 30 mld dolarów (właściciel Douyin, Bytedance szacowany jest na co najmniej 75 mld dolarów). Od początku istnienia serwisy zagospodarowały odmienne od siebie grupy odbiorców. Douyin polubili lepiej sytuowani Chińczycy z większych miast, głównie na południu kraju, podczas gdy Kuaishou podbił biedniejszą pozostałą część kraju. Szeroko rozumiana prowincja (w chińskich realiach to także miasta liczące nawet 8 mln mieszkańców, ale nie będące Pekinem czy Szanghajem) dała się porwać mniej wysublimowanemu humorowi filmików Kuaishou nagrywanymi przez zwykłych ludzi, których nie stać na afiszowanie markowymi produktami.

Pieniądze stają się główną osią walki między oboma serwisami w czasach pandemii. Wiadomo już, że zarówno Kuaishou jak i Douyin zanotowały wzrosty na krajowym rynku. Chińczycy musieli spędzać czas w domach, byli znudzeni bezczynnością i oglądali więcej treści wideo. Walka o nowe pary oczu wychodzi jednak poza Chiny i Kuaishou wypowiada wojnę Douyin na terenie Stanów Zjednoczonych.

 

Oglądaj, nabijaj zasięg i.. zarabiaj

Na tamtejszym rynku wypuszczono niecały miesiąc temu aplikację Zynn, która płaci użytkownikom za oglądanie treści wideo. To nowy mechanizm na amerykańskim rynku idealnie trafiający w ekonomiczną zapaść i rosnące bezrobocie po Covid-19. Dzięki nowej strategii Zynn potrzebował zaledwie 20 dni, żeby stać się numerem jeden w sklepie z aplikacjami Apple.

Zynn wygląda prawie jak TikTok, który jest Amerykanom i reszcie świata doskonale znany. Nowy użytkownik dostaje dolara po zarejestrowaniu się i wystarczy, że zostawi aplikację włączoną na smartfonie. Algorytmy cały czas będą wyświetlać nowe filmy i nabijać punkty za ich teoretyczne oglądanie na komórce. Kuaishou/Zynn nie umie sprawdzić, czy rzeczywiście patrzyliśmy na wideo, ale zamieni punkty na rzeczywistą gotówkę. Wystarczy, że co jakiś czas użytkownik dotknie ekranu, żeby aplikacja miała wrażenie, że cały czas jest i śledzi materiały.

Pieniądze uzyskiwane w ten sposób nie są duże, ale w dobie rosnącego bezrobocia w USA każda suma jest warta zachodu. Zynn zapłaci 6 dolarów za przyciągnięcie nowego użytkownika i dodatkowe 10, jeżeli przeniesiemy pięciu nowych userów. Chiński serwis wypłaci zebrane środki na rachunek w serwisie PayPal, za który będzie można dokonywać zakupów w realnym świecie na prawdziwe produkty.

Skala wzrostu serwisów oferujących krótkie filmiki na razie oferuje znakomite i praktycznie nieograniczone perspektywy. Chiński rynek jest już podbity, teraz walka przenosi się na teren amerykański. Warto pamiętać, że wobec TikToka władze Stanów Zjednoczonych zgłaszały wątpliwości odnośnie przekazywania danych użytkowników stronie rządowej. Na ulicach amerykańskich miast panuje obecnie niepokój, który z kolei dokumentuje się na potrzeby mediów i własnych znajomych właśnie przy pomocy krótkich filmików. W najbliższej przyszłości jednym z nagrań, które rzuci nowe światło na to, co wydarzy się między policją i demonstrantującymi może być opatrzony właśnie logo Zynn.

Aktualizacja: Po doniesieniach o plagiacie na platformie i kontrowersjach związanych z programem nagród dla użytkowników w zamiana za oglądanie filmów, wraz z końcem czerwca aplikacja Zynn została usunięta z Google Play a w kilka dni później z App Store.

UDOSTĘPNIJ
Facebook
Twitter
LinkedIn
Email
Druk
AUTOR WPISU
TAGI
×