PL  |  EN

Nie potrzebujemy posiadać wiertarki, tylko mieć dziurę w ścianie – rewolucja sharing economy

Sharing economy to trend bardzo chętnie podejmowany przez wielkie korporacje technologiczne i firmy, które próbują dokonać zmiany społecznej. Czym tak naprawdę jest i czy nazwanie usługi, która niczym nie różni się od klasycznej taksówki, rzeczywiście jest rewolucją w dzieleniu zasobów, na którą wszyscy czekamy?

Pomysł dzielenia się zasobami nie jest niczym rewolucyjnym. Samo dzielenie się, jest tak samo stare jak pierwotne formy organizowania się w społeczności. Na samym początku dzieliliśmy się jedzeniem, pracą, swoim czasem wyświadczając przysługi – oczekując tego samego w zamian. Internet jednak pozwolił na dzielenie się na skalę globalną. Na tym pomyśle zrodziły się setki platform i aplikacji, które umożliwiają podzielenie się przestrzenią, zasobami, przedmiotami, talentami i naszym czasem.

Przykładów ekonomii współdzielenia w internecie można doszukiwać się praktycznie już na samym początku funkcjonowania internetu . W 1995 r. powstał jeden z najsłynniejszych amerykańskich serwisów ogłoszeniowych Craigslist. Przy jego wykorzystaniu użytkownicy za symboliczne kwoty lub za zwykłe wyniesienie mebli, mogli wejść w posiadanie rzeczy, które innym nie były już potrzebne. Dzisiaj w polskim internecie znajdziemy dziesiątki serwisów z ogłoszeniami, które bazują na podobnych zasadach.

Podobna idea towarzyszyła twórcom serwisu Couchsurfing.com, który powstał na początku XXI w. Serwis internetowy, w którym użytkownicy wymieniali się możliwością przenocowania, oczekując tego samego w zamian podczas własnych podróży zagranicznych. W ten sposób na początku lat 2000. powstała sieć ludzi, którzy jeździli po świecie nocując u siebie nawzajem w dowolnym miejscu globu. To tylko nieliczne z jasnych przykładów, które powstały na przełomie milenium, a które istotnie wpłynęły na nowy sposób postrzeganie zarządzania zasobami.

Z badań przeprowadzonych przez PWC wynika, że zmienia się sposób naszego myślenia o wartości, jaką niesie ze sobą własność. 81% respondentów wykazało, że bardziej opłacalne jest dla nich korzystanie z cudzych dóbr i usług niż posiadanie ich na własność. Nowoczesny konsument nie chce zadłużać się by kupić kolejne przedmioty, co do których boi się, że nie wykorzysta w pełni ich potencjału. Aż 43% traktuje posiadanie zasobów na własność jako niepotrzebny ciężar dla budżetu, a 57% postrzega ideę dostępu do zasobów jako atrakcyjną alternatywę dla idei własności. Jaki jest sens posiadania samochodu, utrzymywania go, przeprowadzania napraw i płacenia za ubezpieczenie, gdy korzystamy z niego kilka razy w miesiącu? Czy nie lepiej wynająć go na godziny? Oczywiście wtedy do ceny końcowej należy doliczyć zysk, który zainkasuje firma udostępniająca samochód. Sumarycznie jednak w skali roku zaoszczędzimy znacznie więcej korzystając z auta tylko wtedy gdy go potrzebujemy. “Nie potrzebujemy posiadać wiertarki, tylko mieć dziurę w ścianie” jak zdefiniowała trend Rachel Botsman, autorka bestsellerowej książki „What’s Mine Is Yours: The Rise of Collaborative Consumption„.

Bartosz Filip Malinowski w swojej publikacji, bazującej na wytycznych Rachel Botsman opublikowanych w serwisie FastCompany, wymienia warunku które musi spełnić przedsiębiorstwo, żeby móc zostać zaliczonym do sektora sharing economy. Są wśród nich:

  • rdzeń biznesu przedsiębiorstwa powinien opierać się na uwalnianiu wartości nieużywanych bądź nie w pełni wykorzystanych zasobów – dla korzyści finansowych lub niefinansowych;
  • przedsiębiorstwo powinno kierować się misją wyraźnie opartą na wartościach, takich jak transparentność czy autentyczność;
  • dostawcy, reprezentujący stronę podażową platformy, powinni być przez przedsiębiorstwo szanowani i wspierani, tak aby uczynić ich życia lepszymi w warstwie ekonomicznej i społecznej;
  • klienci, reprezentujący stronę popytową platformy, powinni czerpać korzyść z możliwości dostępu do dóbr i usług w sposób bardziej efektywny niż gdyby je nabywali na własność;
  • przedsiębiorstwo powinno być zbudowane na rozproszonych rynkach i zdecentralizowanych sieciach, które tworzą poczucie przynależności, zbiorowej odpowiedzialności i wspólnej korzyści płynącej z budowanej społeczności.

Czy warto się dzielić?

Widać wyraźnie, że oprócz korzyści z dzielenia się zasobami poprzez obydwie strony, ważny jest również aspekt społecznościowy dostarczanej usługi, tak jak ludzie korzystający z Couchsurfingu stworzyli społeczność, która mieszkała u siebie nawzajem bez żadnych obaw.  Zdecydowanie tworzenie społeczności wokół wymiany i pożyczania dóbr jest zjawiskiem nowym i bez wątpienia definiuje gospodarkę współdzielenia.  Do innych zalet zaliczyć można mniejsze zużycie surowców per capita, ograniczenie konsumpcjonizmu, a co za tym idzie dbanie o środowisko. Takie podejście do gospodarowania dobrami przekłada się na oszczędność czasu i pieniędzy dla użytkowników.

Z drugiej strony należy pamiętać o utrudnieniach w dzieleniu się zasobami. Sprzęty, które są niczyje często są w gorszym stanie – jeżeli są niczyje to nie trzeba o nie dbać (choć coraz częściej ryzyko to bierze na siebie usługodawca). Drugim niebezpieczeństwem jest anonimowość – aplikacje typu BlaBlaCar czy AirBnB bazują na danych podanych podczas rejestracji, bez większych możliwości weryfikacji ich prawdziwości. Oczywiście serwisy oferują system oceniania osób partycypujących, świadomy użytkownik sprawdzi historię swojego kontrahenta, jednak pole do nadużyć widoczne jest gołym okiem. W momencie, gdy dodamy, że prawo nie nadąża za najnowszymi trendami technologicznymi, oczywistym staje się, że dochodzenie praw konsumenta w takim środowisku może być uporczywe. Podobnie ma się sprawa rozliczeń finansowych. Platformy partycypujące w ekonomii współdzielenia często odżegnują się od tego co robią ich użytkownicy. Wynajmując pokój przez AirBnB firma wystawi jedynie fakturę na prowizję przez nią pobraną. Fakturę za nocleg powinna wystawić nam osoba, oferująca nocleg. Co po przeanalizowaniu wydaje się dość logiczne, jednak osoby przyzwyczajone do odbierania rachunków w hotelowym lobby, mogą fakt ten przeoczyć.

 

Odpowiedź na pytanie czy ryzyko do potencjalnych korzyści, być może na pierwszy rzut oka nie jest taka prosta. Popularność trendu pokazuje jednak, że wiele osób jest wstanie znieść drobne niedogodności, jeżeli wiążą się one z wymiernymi korzyściami finansowymi. Wszyscy jesteśmy skłonni do większego ryzyka, jeżeli możemy zaoszczędzić parę groszy czego dowodem jest ponad milion wypożyczeń w sezonie rowerów Veturillo, tysiące samochodów do wypożyczenia na minuty we wszystkich większych polskich miastach czy miliony ubrań w serwisach typu Olx czy szafa.pl. Społeczeństwa rozwijające bez wątpienia pokochały dzielenie się przedmiotami, które mogą być wykorzystane przez innych.

Co zaliczyć do gospodarki współdzielenia?

Odpowiedź na to pytanie wcale nie jest taka oczywista, bowiem jej definicja wciąż się kształtuje, tak jak zmienna jest środowisko internetu w epoce po rewolucji technologicznej importowanej prosto z Doliny Krzemowej. Z jednej strony ważna jest misja i transparentność serwisu oferującego dzielenie się wspólnymi dobrami, z drugiej łatwo taką misyjność sfingować. Wystarczy dopisać kilka zdań na ten temat do statutu firmy, która powołana została tylko i wyłącznie do generowania zysków. Dość wygodnie byłoby przyjąć, że z gospodarką współdzielenia mamy do czynienia wszędzie tam, gdzie dochodzi do wymiany barterowej. Tam gdzie nie ma pieniędzy zawsze łatwiej uwierzyć w intencje stron biorących udział w wymianie. Z drugiej strony głupio byłoby odmówić miana dzielenia się zasobami osobie, która sprzedaje lekko używaną markową jeansową kurtkę, tylko dlatego, że chce w zamian za nią dostać parę złotych. Trudno również odpowiedzieć na pytanie jaka jest różnica między płaceniem za przejazd z Warszawy do Gdańska korzystając z BlaBlaCara, a zapłaceniem za przejazd z ul. Marszałkowskiej na ul. Wiejską? Być może warto w tym wypadku sięgnąć po argument intencji osób, które nas wiozą. Z jednej strony osoba podróżująca między miastami i tak się w taką podróż uda i zużyje tyle samo surowców, niezależnie czy podzieli się pustym miejscem w samochodzie czy nie.

Wydawać by się mogło, że pokolenia osób  „urodzonych w interencie” intuicyjnie czuje, kiedy ma do czynienia z platformą, dającą wartość dodaną w postaci rzeczywistego współdzielenia zasobami, a kiedy tylko z firmą, która pod takowe wartości chce się podszyć. W ciągu kilku najbliższych lat definicja ta powinna się wykrystalizować, a tymczasem poniżej zamieszczamy listę najpopularniejszych aplikacji i platform, które powszechnie zostały uznane, że za wpisują się w nurt sharing economy. Oceńcie sami, które z nich określilibyście jako dzielenie się zasobami, w ramach ograniczenia konsumpcji i lepszego gospodarowania zasobami, a które tylko udają dobre intencje.

CarSharing

To system wspólnego użytkowania samochodów osobowych. Samochody udostępniane są za opłatą użytkownikom przez operatorów floty pojazdów, którymi są różne przedsiębiorstwa, agencje publiczne, spółdzielnie, stowarzyszenia lub grupy osób fizycznych.

BlablaCar – aplikacja służąca do oferowania miejsca podczas podróży samochodowych. Osoba oferująca miejsce określa swoją destynację i cenę za jaką puste miejsce odsprzeda. Aplikacja stawia na aspekt społecznościowy użytkownicy nie są anonimowi, a to jakie mamy oceny decyduje o tym czy ktoś chętnie z nami podzieli się kosztami podróży.

Uber – aplikacja, która łączy Cię z kierowcą, który zawiezie Cię pod wskazany adres za wcześniej określoną opłatę. W aplikacji użytkownicy i osoby wożące również podlegają ocenie, jednak usługa bardziej przypomina tańszą taksówkę, ze względu na jej zarobkowy charakter świadczonych usług.

Wypożyczenie aut i skuterów na minuty – Panek, Traficar, Blinkee, InnogyGo wszystkie bazują na tym samym pomyśle. Uprzywilejowane auta zaparkowane w różnych miejscach miasta, które można odblokować smartfonem za odpowiednią opłatą za minutę wypożyczenia.

Wypożyczalnie rowerów i hulajnóg elektrycznych – w większych miastach bez problemu wypożyczymy rowery za pośrednictwem Veturillo, a także hulajnogi elektryczne w serwisach Lime, Hive czy Blinkee. Całość działa tak samo jak wypożyczanie pojazdów mechanicznych, płacimy za minutę wypożyczenia.

Noclegi

Couchsurfing – serwis, który powstał, aby móc podróżować po świecie i móc przenocować u innych użytkowników tego serwisu, którzy oczekują tego samego w zamian. Wszystko odbywa się na zasadzie barteru.

AirBnB – serwis, w którym bez problemu wynajmiemy apartament albo miejsce do spania we wspólnym pokoju w zamian za opłatę. Dobrze opisane miejsca noclegowe, a także osoba, od której wynajmujemy pokój, sprawiają, że nie jedziemy do nieruchomości w ciemno. Ceny często porównywalne z usługą hotelową, choć czasem uda się znaleźć naprawdę atrakcyjne oferty w niskich cenach.

Clothswap, toyswap

Zamiana odzieży zwanna z ang. clothswap to rodzaj wymiany, w której uczestnicy wymieniają swoje cenne, ale już nieużywane ubrania na ubrania, których będą używać. Zamiana odzieży jest uważana nie tylko za dobry sposób na uzupełnienie garderoby, ale także za akt ochrony środowiska.  Analogiczna definicja dotyczy zabawek. W polskim internecie znajdziemy kilkanaście serwisów i aplikacji, które pomogą w takiej wymianie: Szafa.pl, Olx, Gumtree czy less_. Warto również wspomnieć o serwisie, które umożliwia oddanie niepotrzebnych ubrań, wpłacając w zamian pieniądze na wybraną organizację charytatywną. Tak działa serwis Ubraniadooddania.pl, dzięki któremu możemy pozbyć się rzeczy zalegających w szafie, pomagając NGOsom jednocześnie.

Żywność

Jeden z największych problemów marnowania zasobów dotyczy jedzenia. Każdego roku marnujemy 1,3 miliarda ton jezdenie na ziemi, które jest wyrzucane. Z tym problemem, przynajmniej w jakiejś mierze, chcą walczyć aplikację FoodsiTo good to go – to aplikacje, które chcą uporać się z problemem marnowania żywności. W obydwu przypadkach aplikacje agregują informacje o jedzeniu, które danego dnia nie zostało sprzedane w restauracjach. Za symboliczną opłatą możemy to jedzenie odebrać, pod warunkiem, że sami pofatygujemy się do lokalu.

Crowdfunding

Finansowanie społecznościowe (ang. crowdfunding) – forma finansowania różnego rodzaju projektów przez społeczność, która jest lub zostanie wokół tych projektów zorganizowana. Dzisiaj serwisu typu Kickstarter, Indiegogo czy Polakpotrafi czy Zrzutka i finansowanie produktu zanim powstanie nikogo nie dziwią.

Pożyczanie

Lending Club – następnym razem, gdy będziesz potrzebować gotówki, nie musisz biec do banku po pożyczkę; zamiast tego spróbuj Lending Club. Kredytobiorcy znajdą stopy na poziomie 6%, podczas gdy pożyczkodawcy mogę znaleźć sprytny sposób na zarabianie.

Rent and lend – polski serwis, który umożliwia pożyczanie sprzętów, z których aktualnie nie korzystamy. Znajdziemy tu wszystko od elektroniki, przez sprzęt agd, bo bagażnikach dachowych i fotelikach turystycznych skończywszy. Duża baza przedmiotów do wypożyczenia w bardzo atrakcyjnych cenach. Nie trzeba kupować całej wiertarki, wystarczy zapłacić za wypożyczenie i wywiercenie dziury w ścianie, o którą nam od początku chodziło.

Powiązane artykuły
Udostępnij post

Zapisz się do newslettera

FreshMail.pl
 

FreshMail.pl
 

Technologie w Twojej skrzynce.

FreshMail.pl