PL  |  EN

„Zachwianie równowagi ekosystemów prędzej czy później odbije się również na ludziach” – rozmowa na temat ruchu zero waste

Ludzkość musi mierzyć się z coraz większym problemem gospodarowania śmieciami. Tani plastik sprawił, że najważniejsze akweny wodne zanieczyszczone są opakowaniami po produktach z całego świata. Alternatywą dla ciągłego wytwarzania śmieci jest ruch zero-waste, który doprowadzić chce do maksymalnego zmniejszenia wytwarzanych śmieci. Jak to osiągnąć rozmawiamy z Agnieszką Sadowską-Konczal z Polskiego Stowarzyszenia Zero Waste.

Jak dużym zagrożeniem dla naszej planety, ale także dla nas samych są śmieci, które produkujemy? Kto jest za to odpowiedzialny przemysł czy pojedyncze gospodarstwa domowe?
Ogromnym. Niedawno naukowcy uznali kwestię zanieczyszczenia plastikiem za drugi, po zmianach klimatycznych, najbardziej palący problem do rozwiązania przez społeczność międzynarodową. Co gorsza, tworzywa sztuczne towarzyszą nam stosunkowo od niedawna, więc w rzeczywistości trudno określić jakie mogą być dalekosiężne skutki wytwarzania odpadów. Zwłaszcza tych trudno rozkładających się lub rozpadających na drobiny mikroplastiku unoszące się później w wodach mórz i oceanów. Dziś już wiemy, jak dużym zagrożeniem jest plastik chociażby dla zwierząt morskich czy raf koralowych – a zachwianie równowagi ekosystemów prędzej czy później odbije się również na nas.
 

 
Kto jest odpowiedzialny? Każdy z nas. Coraz więcej mówi się o rozszerzonej odpowiedzialności producentów, która na nich przenosić będzie koszt gospodarowania odpadami dla wprowadzonych na rynek produktów.
Indywidualne wybory konsumenckie również mają moc oddziaływania, ale kluczowe jest wprowadzanie takich zapisów legislacyjnych, które będą wspierać zmiany w kierunku ograniczania odpadów. Przykładem bardzo pożądanej zmiany legislacyjnej jest nałożenie na producentów elektroniki czy AGD obowiązku takiego projektowania sprzętów, aby możliwe było ich naprawianie.

Czy ten trend w przyrastającej produkcji śmieci da się jakkolwiek odwrócić?
Potrzebna jest ogromna zmiana w mentalności i naszym stosunku do posiadania rzeczy – to żmudna praca, zwłaszcza w obszarze edukacji. Ale bez zmian systemowych i woli politycznej, wysiłki nawet sporej rzeszy świadomych konsumentów będą odbijać się od szklanego sufitu. Ubiegły rok przyniósł ogromną zmianę w społecznym postrzeganiu problemu odpadów, a temat ich ograniczania powoli zaczął przebijać się do mediów głównego nurtu. To rodzi nadzieję, że coraz większa grupa osób skupionych wokół idei “zero waste” zacznie wywierać wpływ na sprzedawców, producentów, a wreszcie, polityków.
 

Jakie śmieci są największym zagrożeniem dla środowiska? Co możemy zrobić, żeby produkować ich mniej?
Ogromnym zagrożeniem dla środowiska jest oczywiście niewłaściwe postępowanie z odpadami, zwłaszcza niebezpiecznymi. To smutne, że w XXI wieku wciąż zdarzają się przypadki wywożenia odpadów do lasu, wrzucania ich do rzek czy spalania w przydomowych paleniskach.

Problematyczne są również te odpady, które nie nadają się lub są bardzo trudne w recyklingu. Do przetworzenia nie nadają się takie odpady jak zużyte artykuły higieniczne (w tym pieluchy jednorazowe) czy papierowe kubki jednorazowe (pokrycie ich wnętrza polietylenem praktycznie uniemożliwia recykling).

No i plastik. Jego największą zmorą jest to, że jest tani, łatwy w produkcji, bardzo uniwersalny, a przez to, wszechobecny. Dodatkowo jest trwały, co jest jego dużą zaletą w użytkowaniu, a zarazem powoduje, że jest śmiertelnym zagrożeniem dla środowiska.

Pierwszym krokiem do ograniczenia odpadów jest poszukanie wielorazowych zamienników przedmiotów jednorazowych i produktów w bardziej rozsądnych opakowaniach (na przykład w szklanych lub papierowych zamiast plastikowych). Kolejne kroki ograniczania odpadów wyznacza zasada 5R – Refuse (odmawiaj), Reduce (ograniczaj), Reuse (używaj ponownie), Recycle (segreguj), Rot (kompostuj). Takiej analizie możemy poddać każdą rzecz, z którą mamy styczność. Podążanie tą ścieżką pomaga nam zmienić nasze nawyki, czyniąc nas bardziej świadomymi konsumentami.
 

Wydawać by się mogło, że cena tak specjalnie opakowanych produktów wzrośnie dla odbiorcy końcowego. Czy to cena, którą będziemy musieli zapłacić?
Musimy się liczyć z tym, że kiedy producenci zostaną obciążeni kosztami utylizacji swoich odpadów, to te koszty tak czy inaczej zostaną przerzucone na konsumentów. Warto też przyjrzeć się temu, co jest pakowane w plastik. Często jest to żywność wysokoprzetworzona, z dużą ilością konserwantów, dodatków do żywności, oleju palmowego itd. Wybór żywności bez opakowania to często wybór zdrowszej opcji. A pieniądze wydawane na zdrowie lepiej jest traktować w kategorii inwestycji niż kosztu.

Czy można obalić mit, że segregowanie śmieci jest męczące? Czy jest to pewnego rodzaju przykry obowiązek z którym musimy się pogodzić jeżeli chcemy mieć czyste środowisko czy jednak śmieci da się segregować w domu jakoś “mądrzej”?
Segregowanie odpadów stanie się znacznie prostsze i mniej czasochłonne, jeśli wyrobimy sobie nawyk “nie przynoszenia śmieci do domu” 😉 Jeżeli już na etapie zakupów zwrócimy uwagę na opakowanie, na to, czy w ogóle jest, czy go nie ma, czy jest bardziej czy mniej przyjazne dla środowiska i czy poddaje się recyklingowi, czy nie – w domu będziemy mieć mniej pracy do wykonania. Zgodnie z najnowszymi regulacjami, w całej Polsce będą obowiązywały jednolite zasady segregowania odpadów na 5 frakcji: szkło, tworzywa sztuczne, papier, bio i frakcja zmieszana, co powinno ułatwić przyswojenie sobie reguł prawidłowej segregacji. A jak to zrobić w domu “mądrzej”? Wygospodarować sobie wygodną przestrzeń do segregowania (to możliwe nawet w małych metrażach) i zaangażować rodzinę. Może pomogą kolorowe naklejki na pojemniki, które pomogą trafić odpadom we właściwe miejsce?

Czego możemy nauczyć się od innych narodów i kultur, które znacznie lepiej podchodzą do kwestii recyklingu? Czy możemy jakieś dobre praktyki przenieść na polski grunt?
Możemy i powinniśmy inspirować się różnymi rozwiązaniami znanymi z innych krajów. Przykładowo, świetnym rozwiązaniem jest system depozytowo-kaucyjny, który zwiększa efektywność selektywnej zbiórki. Przykładowo u naszych zachodnich sąsiadów kaucją obciążone są np. butelki plastikowe. Barcelona, z kolei, może poszczycić się świetną siatką punktów selektywnej zbiórki odpadów, dzięki czemu mieszkańcom łatwiej jest pozbyć się “trudnych odpadów”. Tymczasem w dużych miastach w Polsce bywa dostępny tylko jeden taki punkt. Wiele europejskich miast podjęło również wyzwanie, by stać się zero odpadowymi, a świetnym wzorem do naśladowania jest słynne już, włoskie Capannori. Może i w Polsce niebawem znajdzie się odważna gmina, która zdecyduje się podążać tą ścieżką?

Powiązane artykuły
Udostępnij post

Zapisz się do newslettera

FreshMail.pl
 

FreshMail.pl