Dziękujemy, że byliście z nami!

Czatboty i sztuczna inteligencja – kiedy człowiek przestaje być potrzebny

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on print

Czatboty były umiarkowanie popularne na początku XXI w. Wtedy miały one formę zautomatyzowanej rozmowy na Gadu-Gadu, podczas której można było spytać zaprogramowanego bota o pogodę czy poprosić o opowiedzenie dowcipu. Przez lata boty rozwijane są w okół nas systematycznie i jednocześnie po cichu. Być może niedługo nadejdzie dzień, w którym rozmowę z robotem ciężko będzie odróżnić od tej prowadzonej ze zwykłym człowiekiem.

Początków czatbotów można doszukiwać się w połowie lat 60. W 1966 przez Josepha Weizenbauma została stworzona ELIZA, która poprzez sprytne przestawianie słów imitowała rozmowę, wprawiając rozmawiającego w zakłopotanie. Było to w czasach, gdy ludzka świadomość nie miała jeszcze pojęcia o raczkujących rozwiązaniach komputerowych.

Kolejny renesans botów przypada na czasy, gdy na popularności zyskiwały komunikatory internetowe: w Polsce Gadu-Gadu, a za granicą MSN i Skype. Zbiegło się z czasem, gdy zaczęliśmy prowadzić konwersacje tekstowe w czasie rzeczywistym. Czatboty pełniły wtedy funkcję humorystyczną, można było kogoś “wkręcić”, że prowadzi rozmowę z żywym człowiekiem, dzięki czemu śmiechu było co nie miara. Z czasem pojawiły się również boty funkcjonalne, które można było spytać o pogodę czy najważniejsze informacje ze świata polityki.

W ciągu ostatnich kilku lat rynek zweryfikował, że najpopularniejszymi aplikacjami instalowanymi na smartfonach są nadal komunikatory. To właśnie ludzka potrzeba komunikacji z drugim człowiekiem wciąż jest tym do czego służy nam technologia. Widać to po statystykach WhatsAppa, Messengera czy WeChata z których łącznie korzysta kilka miliardów ludzi. To właśnie drugie życie komunikatorów w wersji mobilnej daje wielkie możliwości rozwoju dla sztucznej inteligencji, z którą wchodzimy w interakcję. Dzisiaj coraz większą popularnością cieszy się zautomatyzowana komunikacja przez czata. Dzisiaj za pośrednictwem Messengera czy WeChata możemy zamówić jedzenie, taksówkę czy dostać materiały prasowe z interesującej nas dziedziny.

Dlaczego coraz więcej osób korzysta z tego typu rozwiązań? Odpowiedź wydaje się być prosta: przyjazny interfejs, dobrze znany użytkownikowi. Nikt nie chce korzystać z 35 aplikacji; osobnej do przejazdów, osobnej do zamawiania jedzenia, osobnej do kuponów rabatowych. Integracja inteligentnych botów z komunikatorem pozwala nam komunikować się w sposób, w jaki użytkownik po prostu zna i lubi.

 

Duże możliwości daje maszynowe uczenie i głębokie uczenie (deep learning), które w ostatnich latach poczyniły niezwykłe postępy. To dzięki badaniom nad nimi komputery znacznie lepiej rozumieją sens wypowiadanych treści, a także komunikują się w sposób znacznie bardziej zrozumiały. Na polskim podwórku można znaleźć wiele przykładów zastosowania tego typu rozwiązań, zarówno w sektorze prywatnym, jaki i państwowym, ale chyba najbardziej spektakularnym jest wirtualny asystent wdrożony kilka lat temu przez ZUS. Oprócz możliwości rozwiązania spraw urzędowych, które daje odpowiednio poprowadzona konwersacja z robotem, mamy tam również animację pozorującą prawdziwą interakcję z człowiekiem. Aspekt nadania sztucznej inteligencji ludzkiej twarzy, zdaje się odgrywać istotną rolę w życiu codziennym. Potwierdza to dr Aleksandra Przegalińska, która w trakcie Sektora 3.0 opowiadała o pracach prowadzonych w dziedzinie czatbotów.

Pisząc o czatbotach nie możemy zapominać również, że oprócz mowy pisanej mamy również komunikację głosową. Przykładami takich botów są zatem asystenci głosowi jak Siri, Alexa czy Google Home, które poczyniły wielkie postępy dzięki NLP (natural language processing). Najbardziej spektakularnym przykładem może być jednak robot Watson od IBMa, który w 2016 roku dzięki rozumieniu złożoności mowy ludzkiej wygrał słynny amerykański teleturniej Jeopardy! Nie dość, że zrozumiał ludzkie pytania, to jeszcze potrafił odpowiedzieć w formie pytania, co przewiduje formuła programu.

Boty i sztuczna inteligencja rozumieją nas coraz lepiej. Ich nieprzerwany rozwój w dość jasny sposób prowadzić ma do momentu, w którym interakcja pomiędzy sztuczną inteligencją, a człowiekiem nie będzie się różniła w zasadniczy sposób. Być może już niedługo obudzimy się w świecie, w którym wiele spraw obsługiwanych będzie w sposób zautomatyzowany przez sztuczną inteligencję. Taka rzeczywistość rodzi wiele nowych wyzwań, ale tak jak mówiła dr Aleksandra Przegalińska, jeżeli zamieciemy problem pod dywan, tym bardziej może on wymknąć się spod naszej kontroli.

UDOSTĘPNIJ
Facebook
Twitter
LinkedIn
Email
Druk
AUTOR WPISU
×