PL  |  EN

„Algorytmy muszą się wzajemnie wspierać i uczyć” – wywiad z europosłem Michałem Bonim

Rozmawiamy z europosłem Michałem Bonim na temat tego, jakie technologie budzą najwięcej emocji z punktu widzenia Parlamentu Europejskiego, czy miejsca pracy zagrożone są robotyzacją i czy dane powinny być dobrem publicznym. Rozmowa stanowi wprowadzenia do debaty międzynarodowej, którą poprowadzi Pan Michał Boni w trakcie Festiwalu Sektor 3.0 „Empowering Creators”.

Filip Żyro – redaktor bloga: Tegoroczny Festiwal Sektor 3.0 będzie skupiał się na twórcach produktów cyfrowych i rozwiązań technologicznych. Coraz więcej problemów rozwiązujemy za pomocą nowych technologii. Jak Pan odbiera ten trend? Czy wytwórcy wciąż potrzebują wsparcia, czy to w zakresie odpowiedniej legislacji, czy w postaci środków strukturalnych?

Michał Boni – poseł do Parlamentu Europejskiego: Trzeba powiedzieć sobie szczerze, że bez wątpienia ekosystem dla produktów technologicznych “zmężniał” i dorósł. W tym momencie spokojnie możemy mówić o okrzepłym i doświadczonym środowisku. Start-upy nie są już tylko wymysłem kilku informatyków, a jednym z poważniejszych graczy na rynku biznesowym – są traktowane na serio, o czym może świadczyć zaangażowanie specjalnych funduszy joint venture, które finansują chętnie pomysły na ich wczesnym etapie rozwoju. Jednak charakterystyka zakładania i rozwijania produktów technologicznych jest specyficzna, trochę odmienna od tradycyjnego modelu biznesowego. Musimy zatem zadbać o przyjazne środowisko legislacyjne, a także zwiększyć udział europejskich venture capitals o podwyższonym stopniu ryzyka na inwestowanie w produkty cyfrowe na terenie Unii Europejskiej. Dać prawne możliwości do łatwego lokowania kapitału w zespoły start-upowe, a także zadbać, aby pod względem wymogów prawnych nie podcinać im skrzydeł. Warto pamiętać, że to właśnie ta agresywna polityka inwestowania pozwoliła rozwinąć się Dolinie Krzemowej i firmom takim jak Google, Netlix czy Tesla.

Rok 2019 w nowych technologiach stoi zdecydowanie pod znakiem roli i wpływu sztucznej inteligencji na nasze życie. Autonomiczne samochody, zautomatyzowane systemy rekrutacji pracowników, suwerenne czatboty – wszystkie te rozwiązania coraz śmielej wkraczają w nasze życie. Czy powinniśmy się obawiać sztucznej inteligencji czy raczej dążyć do coraz większej integracji ludzi z inteligentnymi algorytmami?

Algorytmy muszą się wzajemnie wspierać i uczyć. Sztucznej inteligencji nie postrzegam jako zagrożenia dla ludzkiej pracy czy nawet bytu. Uważam, że jest to jedynie faza przejściowa. Moim zdaniem w ramach utraconych miejsc pracy, na rzecz sztucznej inteligencji, pojawią się nowe bardziej wymagające, czasem bardziej kreatywne. Musimy tylko zadbać o odpowiednie kontrolowanie sztucznej inteligencji pod względem tego, żeby nie prowadziła zbyt wielu działań bez nadzoru ludzi. Nie możemy pozwolić na to, by algorytmy w jakikolwiek sposób były dyskryminujące czy wykluczające np. w procesach rekrutacji, tylko dlatego, że jakiś algorytm postanowił, że tak będzie wydajniej. Uważam, że wciąż potrzebny jest czynnik ludzki w naszym życiu i nie można powierzać wszystkich decyzji odpowiednio zaprogramowanej aplikacji. Może trzeba wprowadzić jakieś stopniowanie albo oznaczenie poziomów ingerencji przez AI w konkretnych sferach naszego życia. Nie popadałbym jednak w fatalistyczne tony, ludzkość niejednokrotnie była już w takiej sytuacji przejściowej i zawsze wychodziliśmy z niej zwycięsko. Myślę, że i tym razem sobie poradzimy, a finalnie sztuczna inteligencja będzie nas wspierać we wszystkich kluczowych dziedzinach naszego życia.

Jeżeli mówimy o twórcach, to nie możemy również zapomnieć o głosowanej niedawno w Parlamencie Europejskim kontrowersyjnej dyrektywie w sprawie praw autorskich na jednolitym rynku cyfrowym. Wiele środowisk biło na alarm w sprawie tej dyrektywy, są jednak tacy, którzy widzą w niej szanse. Pan podczas marcowego głosował przeciwko. Dlaczego?

To rozporządzenie przerzuca ciężar odpowiedzialności na wydawców platform internetowych. W związku z tym będą tysiąc razy ostrożniejsi, zanim zdecydują się coś opublikować na swojej stronie. Osobiście największe kłopoty widzę w odpowiednim naprowadzeniu kierunków postępowania dla podmiotów, których to rozporządzenie dotyczy. Trzeba pamiętać o tym, że jest to 400 tys. instytucji, które będą w ten proces zaangażowane. Oczywiście wiele decyzji co do treści będzie podejmowanych w sposób zautomatyzowany – za pomocą sztucznej inteligencji. Istota tego problemu jednak będzie w niuansach.

Na terenie całej UE obowiązuje zarówno prawo cytatu, jak również prawo do satyry, wszystko ograniczone prawem autorskim. Żyjemy w kulturze remiksu i musimy pamiętać, że odwoływanie się do dzieł, a także ich przerabianie, jest istotnym elementem wyrażania twórczego. Nie możemy doprowadzić do sytuacji, w której platformy będą długo zastanawiały się czy dane dzieło umieścić czy nie, bowiem dla wielu podmiotów to czas reakcji jest dzisiaj kluczowy. Dzisiaj twórcy i komentatorzy odpowiadają w sposób natychmiastowy, w kilka-kilkadziesąt minut od wydarzenia, z ich perspektywy to właśnie szybkość odniesienia jest najważniejsza.

Musimy również zastanowić się nad mądrym sposobem odwoływania się od niewłaściwych decyzji blokowania treści przez platformy, bowiem poprzez ich decyzje może ucierpieć wiele podmiotów.

Życzyłbym sobie, aby na poziomie Parlamentu Europejskiego został sporządzony kodeks postępowania, który dawałby jasne wytyczne, jak zachowywać się w określonych sytuacjach. Rodzaj przewodnika, który jednocześnie mówiłby podmiotom zaangażowanym co mają robić, a także w odpowiedni sposób chronił twórców i osoby zależne od platform, na których zamieszczają treści. Oczywiście nie jesteśmy w stanie zaprosić wszystkich 400 tys. podmiotów do rozmów, ale wyobrażam sobie rozmowy przy wspólnym stole gdzie zasiądą najważniejsi reprezentanci wszystkich stron.

Trzeba również pamiętać o odwołaniach sądowych od decyzji sztucznych inteligencji, które niedługo będą się pojawiać. Te decyzje wytyczają kierunek co do interpretacji. Musimy pamiętać, że żyjemy w czasach, że gdzie często liczy się tu i teraz. Nie możemy oddać całkowitej wolnej woli algorytmom co do decydowania o treściach. Musimy teraz stworzyć prawo na poziomie lokalnym, które będzie elastyczne i da im możliwość swobodnego działania, z drugiej strony jednak musimy zadbać o autorów i to, żeby mieli pełne prawo co do rozporządzania ich dziełem.

Nie można zapominać o jednym, musimy doprowadzić do sytuacji, w której będziemy mieli jasność co do odpowiedzialności za treści w internecie. Tę kwestię musimy uregulować na poziomie europejskim.

To o czym mówi Pan Pośle wydaje się wiązać z kolejnym wyzwaniem technologicznym, z którym musimy się zmierzyć: nieprawdziwe informacje celowo rozpowszechniane w internecie przez różne grupy interesów. Coraz częściej słyszymy o próbach wpływania na demokrację poprzez wprowadzanie opinii publicznej w błąd za pośrednictwem tzw. “fake newsów”. Czy Pana zdaniem istnieje skuteczny sposób walki z dezinformacją? Czy możemy się jakoś bronić?

Dyskusje na ten temat w Parlamencie Europejskim wciąż trwają. Na razie skłaniamy się ku wypracowaniu kodeksu postępowania, który w jasny sposób będzie określał jak reagować na dezinformację w internecie. Podobnie wcześniej procedowano podczas mierzenia się z problemem mowy nienawiści i z perspektywy czasu można powiedzieć, że te działania przyniosły wymierne efekty. Ważne jest, aby umożliwić podmiotom wzajemną wymianę informacji o toksycznych “aktorach”, dać możliwość “flagowania” konkretnych informacji, osób i witryn szerzących dezinformację i wyciągania konsekwencji wobec nich. Można pomyśleć o stworzeniu czarnej listy podmiotów niechcianych, stwarzających zagrożenie. Portale, platformy social-media i organizacje watchodogowe powinny mieć możliwość wzajemnej wymiany informacji, wzajemnego fact-checkingu, tak aby internetowy ekosystem oczyści. Do tego właśnie zmierzamy, bowiem wedle zaleceń Komisji Europejskiej docelowo ma również powstać paneuropejska platforma fact-chekingowa.

Wydaje się jednak, że jedyną rozsądną odpowiedzią na ten problem, nie są elementy zakazu, tym bardziej, że jednoznaczne przesądzenie co jest prawdą, a co nie, na poziomie komentarza jest jeszcze trudniejsze. Z drugiej strony przydałby się portalom i stronom mechanizm znany z prasy drukowanej, a mianowicie możliwość sprostowania nieprawdziwych informacji. Jednocześnie trzeba pamiętać o tym, że logika rozchodzenia informacji w internecie jest odmienna i trzeba mieć to na uwadze.

W kontekście największych wyzwań technologicznych najbliższej przyszłości wciąż musimy sobie odpowiedzieć na pytanie co zrobić z postępującą robotyzacją pracy. Na pewno ten wątek pojawi się również podczas tegorocznej debaty międzynarodowej na Festiwalu Sektor 3.0. Czy widzi Pan jakiś wyraźny kierunek, w którym Unia Europejska będzie chciała podążyć w sprawie tego zagadnienia?

Bez wątpienia będę chciał zwrócić uwagę na najgorętszy temat technologiczny, dyskutowany w Unii Europejskiej – zagadnienia związane ze sztuczną inteligencją. Warto rozmawiać o kierunku jej rozwoju, a także o kwestii regulacji prawnych, w ramach których ta sztuczna inteligencja będzie się poruszała.

Jednocześnie z tym tematem związana jest kwestia danych. Nie jest tajemnicą, że żyjemy w czasach, w których dane są jednym z najcenniejszych surowców. Gospodarki, biznesy, administracja – wszystkie te dziedziny dzisiaj konstruowane są w oparciu o dane cyfrowe. Dzisiaj dużym problemem jest to, że wszystkie podmioty budują swoje odrębne bazy danych i nie dają do nich nikomu dostępu. Każdy zapytany podmiot, kto ma być właścicielem tak zebranych danych wskaże samego siebie. I to powoduje we mnie chęć zadania takiego pytania: “Czy w rozwój świata danych, gospodarki danych, kultury danych powinniśmy wchodzić z tradycyjnym modelem wyłączności posiadania? Czy może jednak, niektóre dane powinny być dobrem publicznym? W którym momencie i na jakich zasadach dane powinny stać się dobrem publicznym?”. Dla mnie są to fundamentalne pytania, na które w erze cyfrowych wyzwań trzeba sobie odpowiedzieć.

O jakich technologicznych zagadnieniach, jako organizatorzy Festiwalu Sektor 3.0 nie możemy zapomnieć w tym roku? Co Pana zdaniem jest kluczowe w kontekście najbliższych wyzwań w świecie cyfrowym?

Wydaje mi się, że kwestie właśnie zdrowia w oparciu o cyfrowe technologie nie są dostatecznie często podejmowane. Mamy obecnie niezwykłe możliwości jeżeli chodzi o analizowanie danych dotyczących naszego zdrowia, zarówno za pomocą gadżetów technologicznych, jak również na poziomie molekularnym. Kwestia kosztów i dokładności pomiarów profilaktycznych uległa diametralnej zmianie. Testy są dokładniejsze, a do tego z roku na rok coraz tańsze. Myślę, że warto zadbać o wspieranie tego sektora, który jest kluczowy w kontekście naszego zdrowia, dbając o jego dobrą prasę, a także pozwolić na obecność na takich wydarzeniach jak Wasze.

Debata międzynarodowa odbędzie na tegorocznym Festiwalu Sektor 3.0 na sali głównej o godz. 16:00. W dyskusji uczestniczyć będą Michał Boni – poseł Parlamentu Europejskiego (moderator), Michał Jaworski – Microsoft, dr Anneken Reise – German Aerospace Center, prof. Samir Chatterjee – University of Southern California, Marcos Oliveira MeViro. Debata będzie transmitowana on-line na fanpage’u Sektora 3.0.

Powiązane artykuły
Udostępnij post

Zapisz się do newslettera

FreshMail.pl
 

FreshMail.pl