4-dniowy tydzień pracy

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on print

Nasz tytuł nawiązuje do jednego z mniej znanych filmów Krzysztofa Kieślowskiego. W obrazie „Krótszy dzień pracy” przedstawiono początek tzw. wydarzeń radomskich, czyli społecznego buntu wobec znaczących podwyżek cen narzuconych pod koniec czerwca w 1976 roku przez Partię. W wersji japońskiej anno domini 2019 chodziło o eksperyment przeprowadzony ku poprawie jakości życia pracowników w ich służbowym środowisku.

Doświadczenie przeprowadził japoński oddział Microsoftu. Tradycyjny tydzień pracy zastąpiono krótszym, czterodniowym. Dano pracownikom pięć wolnych piątków w miesiącu – w skrócie wszystkie – by otrzymać w odpowiedzi większą wydajność pracy. 2300 poddanych badaniu wydajności osób uzyskało w ten sposób wyniki wyższe aż o 40 proc.

Mniej czasu w biurze nie wiązało się z żadnymi ograniczeniami w zakresie wynagrodzeń i urlopów. Pracownicy podczas eksperymentu jedynie dostawali więcej swobody i czasu dla siebie. Zdecydowano się również na przyznanie im środków w wysokości 100 tys. jenów (ok. 3500 zł) na cele edukacyjne bądź wypoczynkowe.

Perspektywa trzydniowego weekendu sprawiła, że pracownicy japońskiego Microsoftu stali się bardziej wydajni. Organizowane przez nich spotkania były krótsze, zaczęto wykorzystywać na większą skalę telekonferencje, szanowano czas własny oraz swoich partnerów biznesowych. Podczas eksperymentu brano o jedną czwartą mniej dni wolnych, oszczędzano energię elektryczną (zużycie spadło o 23 proc.), papier (blisko 58 proc. mniej wydruków). Na krótszym tygodniu pracy korzystał każdy, również środowisko.

Eksperyment zyskał powszechne uznanie, 92 proc. osób chciało, żeby czterodniowy tydzień pracy stał się podstawowym modelem organizacji działania. Japończycy planują powtórzyć doświadczenie za rok w 2020 i porównać wyniki. Przypominają także, że jedna z nowozelandzkich firm przeprowadziła w 2018 roku jeszcze szerzej zakrojoną reformę, proponując zaledwie dwudniowy „tydzień” w biurze. Wówczas, gdy czas wymagany od pracodawcy okrojono do tradycyjnego weekendu, okazało się, że uzyskano wyniki wyższe o jedną piątą.

Zgodnie z zasadą „mniej oznacza więcej” można zatem planować reformę zasad organizacji czasu pracy. Nowe technologie, automatyzacja procesów produkcyjnych, wykorzystanie sztucznej inteligencji, nowe modele biznesowe bazujące na rozległej integracji big data w społeczeństwie będą w stanie znacząco poprawić jakość naszego życia. Jest duża szansa, że dzięki nim uzyskamy więcej czasu dla samych siebie. Czasu w końcu nie można kupić za żadne pieniądze.

UDOSTĘPNIJ
Facebook
Twitter
LinkedIn
Email
Druk
AUTOR WPISU
TAGI
×