PL  |  EN

Jak chronić prywatność w social mediach?

Facebook, Twitter, Instagram, Youtube, Snapczat i dziesiątki innych serwisów zachęcają nas do aktywnego uczestniczenia w wirtualnych społecznościach. Dla większości z nas być może pod przykrywką interakcji nie kryje się nic groźnego, warto jednak wiedzieć, że informacja wrzucona do sieci zostaje tam na zawsze, a nierozważne korzystanie z social mediów może mieć konsekwencje, o których wcześniej nie myśleliśmy.

Większości z nas media społecznościowe weszły w krew. Przyzwyczailiśmy się, że komentujemy w nich bieżące sprawy, sprawdzamy informacje, podglądamy znajomych, a także wrzucanie wydarzeń z naszego życia. Wszystko to odbywa się dzisiaj niemal bezrefleksyjnie i naturalnie. Od czasu do czasu jednak przychodzą momenty, które zmuszają do myślenia, bowiem okazuje się, że nasze poczynania w Internecie mają konsekwencje w realnym życiu.

Największym błędem jaki można zrobić relacjonując swoje życie i dzieląc się przemyśleniami w social mediach jest niepanowanie nad tym kto czyta informacje zamieszczane przez nas. Materiał wrzucony w social media zostaje tam na zawsze.

Przykładem do czego może prowadzić bezmyślne korzystanie z serwisów społecznościowych, mogą być ostatnie przykłady kontroli ZUS. Placówka ściga ludzi, którzy teoretycznie przebywają na urlopach zdrowotnych, jednocześnie wrzucając zdjęcia z wakacji na portale takie jak Facebook czy Twitter.

Kolejnym przykładem, jak wiele można wydobyć z poszczególnych puzzli porozrzucanych w social mediach, może być przykład Bellingcat – specjalnego przedsiębiorstwa, które zajmuje się śledztwem prowadzonym jedynie za pośrednictwem materiałów umieszczonych w internecie. Nie jest niczym wyjątkowym, wrzucanie na Facebooka zdjęć czy statusów z miejsc wypadków. Analizując materiały tam zamieszczone można dojść często po sznurku do prawdy. Najsłynniejszą sprawą analizowaną przez Bellingcat jest rozwikłanie zagadki zestrzelenia holenderskiego samolotu pasażerskiego nad terytorium ukraińskim. Zaraz po zestrzeleniu mieliśmy do czynienia z dezinformacją i wzajemnym obwinianiem stron ukraińskiej i rosyjskiej. Śledztwo przeprowadzone na podstawie materiałów wrzucanych do sieci pozwoliło ustalić, kto był odpowiedzialny za zestrzelenie cywilnego samolotu. Co ciekawe sytuacje w których wojskowi wrzucają materiały do sieci prosto z pola walki czy działań operacyjnych potrafi wprowadzać w zdumienie i właśnie chyba jest przykładem, jak social media wyłączają krytyczne myślenie.

Ja wiele wniosków na nasz temat można wyciągnąć przekopując się przez prywatne profile w mediach społecznościowych bardzo dobrze pokazuje eksperyment zrealizowany przez Youtubera na kanale Z Dobrym Słowem.

Jak minimalizować ryzyka
Wydaje się, że największym grzechem popełnianym przez nas wszystkich jest bezrefleksyjnie wrzucanie materiałów do portali społecznościowych. W momencie, gdy tylko zobaczymy coś, co w naszej głowie jawi się jako warte podzielenia się, sięgamy niezwłocznie po telefon, robimy zdjęcie i parę sekund później materiał ląduje w nieśmiertelnym cyfrowym archiwum. Przestaliśmy zwracać uwagę czy na naszych materiałach znajdują się osoby postronne, dzieci czy sytuacje, które dla innych mogłyby okazać się wrażliwe. Nie do końca również zastanawiamy się czy materiał z naszym udziałem nie zaszkodzi nam samym w przyszłości. Co zatem można robić? Zdecydowanie dobrym nawykiem jest kilkusekundowy przystanek, zanim udostępnimy materiał w sieci. Warto nie tylko przeanalizować czym chcemy się podzielić i czy aby na pewno jest to treść, którą chcielibyśmy podpisać własnym imieniem i nazwiskiem.

Drugim bardzo istotnym krokiem jest przemyślana polityka z kim chcemy się dzielić jakimi materiałami. Większość portali społecznościowych posiada kilka opcji ustawień prywatności, co pozwala nam ograniczać adresatów publikowanych treści. Warto zatem zastanowić się czy wrzucając zdjęcia z naszymi dziećmi albo z wakacji, nie ograniczyć tylko do grupy najbliższych znajomych. Warto zapoznać się z poszczególnymi możliwości ustawień prywatności na portalach. Poniżej podpowiadamy, gdzie ich szukać i jak można je ustawiać.

Facebook
Zaczynamy od przeniesienia się do ustawień, które rozwijamy w prawym górnym rogu z paska zakładek na Facebooku i klikamy w ustawienia.

Następnie w po lewej stronie odnajdziemy kolumnę ustawień, w której wybieramy zakładkę prywatność. To właśnie tutaj znajdziemy wszystkie elementy związane z ustawieniami prywatności publikowanych przez nas materiałów, a także kwestie związane z prywatnością naszego profilu.

Pierwszym ważną rzeczą, którą możemy ustawić to widoczność wszystkich publikowanych przez nas materiałów. Domyślnie ustawione jest publiczne pokazywanie naszych postów, co oznacza, że każdy z dostępem do Facebooka może mieć podgląd do publikowanych przez nas materiałów. Warto zatem przemyśleć, czy przypadkiem nie chcielibyśmy naszej aktywności dedykować tylko osobom, z którymi jesteśmy znajomymi na Facebooku. Zagłębiając się jeszcze bardziej w ustawienia prywatności możemy spersonalizować nasze ustawienia zawężając do poszczególnych osób lub wykluczając inne. Warto zastanowić się czy czasem nie publikujemy rzeczy, które powinny być oglądane przez najbliższych znajomych i rodzinę, a nie kolegę z liceum, z którym nie utrzymujemy kontaktu.

Następnie warto pochylić się nad tym, kto może dodawać nas do znajomych, jak można nas wyszukać w serwisie Marka Zuckerberga, a także co najważniejsze czy nasz profil będzie widoczny dla zewnętrznych wyszukiwarek, jak np. Google.

Instagram
Serwis znany z dzielenia się zdjęciami również pozwala ustawiać różne stopnie prywatności publikowanych przez nas zdjęć. Pierwszym z nich jest możliwość stworzenia zaufanej listy znajomych, którym będą pokazywane publikowane przez nas zdjęcia.

Drugą opcja, na którą warto zwrócić uwagę jest możliwość ukrycia profilu przed publicznym dostępem i ograniczenia go tylko do osób, które zaakceptujemy do śledzenia naszego konta.

Youtube
Youtube z racji swojej specyfiki w znacznie mniejszym stopniu narażony jest na publikowanie newralgicznych danych. Wrzucanie filmów do serwisu Google dzieje się w znacznie bardziej zaplanowany sposób i często pod nazwą kanału, a nie pod naszym imieniem i nazwiskiem. Ustawienia prywatności filmów na YT możemy podzielić na 3 kategorie: publiczne, dostępne po otrzymaniu stosownego linku i prywatne.


Publicznie dostępny film oznacza, że jest on widoczny dla każdego i można go odnaleźć w wynikach wyszukiwarek.

Niepubliczny oznacza, że jest schowany przed mechanizmami wyszukiwarek, ale może obejrzeć go tylko osoba posiadająca do niego link.

Prywatny oznacza, że film jest widoczny tylko dla użytkownika który taki film wgrał. Zazwyczaj opcję tę wykorzystują twórcy, którzy chcą mieć materiał przygotowany do publikacji, jednak jeszcze nie publiczny.

Twitter
Portal służący do ćwierkania nie jest wyjątkiem jeżeli chodzi o możliwość regulowania dostępności naszych tweetów, a także zaawansowane opcje prywatności naszego konta. Podobnie do Instagrama mamy tutaj możliwość akceptowania osób, które mogą obserwować naszą aktywność w serwisie.

Ciekawą możliwością jest usunięcie lokalizacji ze wszystkich poprzednich tweetów za pośrednictwem jednego przycisku.

Podobnie do Facebooka mamy tutaj również możliwość wg. jakich kluczowych danych można wyszukać nas w serwisie.

Jak widać na podstawie przedstawionych przykładów, serwisy społecznościowe mają dość szeroki wachlarz ochrony naszej aktywności w ich serwisach. Warto jednak podkreślić, że żadne ustawianie uprawnień, nie będą działać tak dobrze, jak świadomy użytkownik i przemyślane wrzucanie materiałów do sieci.

Udostępnij post

Zapisz się do newslettera

FreshMail.pl
 

FreshMail.pl